Zaoszczędzić na odszkodowaniach, nawet kosztem uszu
Resort infrastruktury szykuje zmiany w prawie, które mają ograniczyć skalę wypłat rekompensat za hałas lotniczy. To ma ułatwić inwestycje w porty, w tym także budowę CPK
– Polska ma teraz najbardziej restrykcyjne w Europie prawo dotyczące odszkodowań za hałas lotniczy – mówi Artur Tomasik, szef Związku Regionalnych Portów Lotniczych, a jednocześnie prezes portu Katowice Pyrzowice. Na przepisy najbardziej narzeka Mariusz Wiatrowski, prezes portu Poznań Ławica. Od 2015 r. na odszkodowania wydał już ok. 100 mln zł i rezerwuje 50 mln zł na poczet spodziewanych wypłat. Lotnisko przegrało już ponad tysiąc spraw o odszkodowania. W tym czasie na inwestycje wydano 260 mln zł.
O odszkodowania można się starać na podstawie przepisów prawa ochrony środowiska, które nakazuje wytyczanie wokół lotnisk obszarów ograniczonego użytkowania. Mieszkańcy mogą walczyć o pieniądze na wyciszenia akustyczne, wymianę okien czy drzwi. W przypadku Poznania pieniądze trafiają jednak przeważnie do skarżących, którzy przekonają sądy, że ich nieruchomość straciła na wartości z powodu sąsiedztwa lotniska i hałasu generowanego przez samoloty. Prezes Wiatrowski twierdzi, że działki czy domy w okolicach lotniska nie tracą na wartości. Gotów jest natomiast płacić za wymianę okien czy drzwi. – Bardzo często mieszkańcy nie przeznaczają jednak zasądzonych pieniędzy na te cele. I to nas bardzo dziwi – mówi prezes. W przypadku Poznania władze lotniska dużą wysokość odszkodowań tłumaczą m.in. wyspecjalizowaniem się w tej dziedzinie kancelarii prawnych, które wcześniej o podobne rekompensaty walczyły z zarządcą innego lotniska w tej okolicy – wojskowych Krzesin. Dla prawników wygrane sprawy wiążą się z dużym zarobkiem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.