Drogowcy źle rozplanowali inwestycje. I czempionów budowlanych nie będzie
N ie kończy się spór między branżą budowlaną a publicznymi zamawiającymi, zwłaszcza Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Dotyczy głównie pieniędzy.
Firmy mówią, że na kontraktach podpisywanych w latach 2015–2017 straciły grube miliony, bo nie mogły przewidzieć późniejszego, drastycznego skoku cen materiałów czy robocizny. Dodają, że do wzrostu tych cen przyczynili się państwowi inwestorzy. Kilka lat temu nie ogłaszali zbyt wielu przetargów, a wtedy wygłodniałe firmy składały tanie oferty. Kiedy pojawił się boom na zlecenia, ceny poszły w górę.
Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk w ostatnim czasie dziwił się firmom, które chcą waloryzacji starych kontraktów. Podkreślał, że świadomie składały oferty, które stanowiły zaledwie 50–60 proc. wartości kosztorysu wyliczonego przez drogową dyrekcję. – Gdybyśmy im teraz dopłacili, to pretensje miałyby firmy z drugiego czy trzeciego miejsca w przetargu, które wyżej wyceniły wartość kontraktu – przekonywał minister.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.