Kolejowy paraliż
Reforma na kolei polegająca na wydzieleniu Polskich Linii Kolejowych ze skostniałych struktur PKP rodzi się w bólach. Kto wie, może nigdy do niej nie dojdzie. Najbardziej przykre jest, że nowym hamulcowym może okazać się Ministerstwo Infrastruktury, którego celem powinno być dobro całego rynku. Wychodzi jednak na to, że prywatni przewoźnicy kolejowi zarzucający Januszowi Engelhardtowi, że zamiast być ministrem kolejnictwa, jest ministrem PKP, mają rację.
Opóźnianie wyłączenia PLK uderza bowiem w prywatnych graczy i konserwuje obecny chory system. Funkcjonująca bowiem na obecnych zasadach spółka nie dba, tak jak by chciała, o stan tysięcy linii kolejowych, a stawki dostępowe zamiast spadać i stymulować przyduszoną gospodarkę, idą w górę. Obecnie są już droższe od opłat, jakie muszą ponosić przewoźnicy kolejowi w Niemczech, gdzie towarowe pociągi mkną z prędkością przekraczającą nawet 100 km/godz. U nas natomiast wagony ze Śląska nad morze telepią się ponad dobę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.