Szukają haków na Alpine Bau
Będzie kolejny kłopot z autostradą do Czech. Wyrzuceni z budowy A1 Austriacy w powtórzonym przetargu na dokończenie drogi złożyli najatrakcyjniejszą cenowo ofertę. GDDKiA szuka sposobu, żeby wykluczyć ich z rywalizacji
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad do połowy sierpnia chce wybrać firmę, która dokończy budowę 18-km odcinka A1 między Świerklanami a Gorzyczkami. W grudniu 2009 r. to właśnie Austriacy wylecieli z hukiem z budowy tego odcinka trasy. Za powód Generalna Dyrekcja podawała kilkumiesięczne opóźnienia w realizacji harmonogramu i słabe zaangażowanie koncernu w wykonanie kontraktu.
- Firma notorycznie nie dotrzymywała terminów. Zaawansowanie robót powinno wynosić 85 proc., a jest na poziomie 50 proc. - tłumaczył w grudniu 2009 r. Marcin Hadaj, rzecznik dyrekcji.
Alpine twierdziła, że to wina złego projektu. Budowany na jego podstawie jeden z mostów miał grozić katastrofą, dlatego koncern domagał się zmiany dokumentacji. GDDKiA powiedziała "nie", wyrzuciła firmę z placu robót i zażądała 40 mln euro odszkodowania. Sprawa trafiła do sądu, który na poczet odszkodowania pozwolił GDDKiA zatrzymać gwarancje wniesione Austriaków i wyprosił ich z budowy.
Drogowcy nie mają najmniejszej ochoty ponownie współpracować z Alpine Bau. Z tego powodu sprawdzanie oferty koncernu pod kątem błędów formalnych przebiega wyjątkowo skrupulatnie. Jeżeli prawnicy Generalnej Dyrekcji znajdą choćby jeden błąd, koncern zostanie wykluczony z przetargu. Oficjalnie drogowcy zachowują neutralność.
- Sprawdzamy oferty, postępowanie przetargowe jest w toku. W ciągu maksymalnie dwóch tygodni wybierzemy najkorzystniejszą - mówi "DGP" Tomasz Rudnicki, wiceszef GDDKiA.
Jeśli poszukiwanie błędów formalnych zakończy się niczym, a oferta okaże się bezbłędna, GDDKiA będzie sondować możliwość wykorzystania artykułu 24 ustawy - Prawo zamówień publicznych (p.z.p.). Pozwala on zamawiającemu wykluczyć z przetargu nierzetelną firmę. Nie będzie to jednak proste.
- Z przepisów jednoznacznie wynika, że wykluczyć wykonawcę można wyłącznie w sytuacji, gdy zostało wydane prawomocne orzeczenie sądu stwierdzające wyrządzenie szkody - mówi nam Anita Wichniak-Olczak z Urzędu Zamówień Publicznych.
Tymczasem w sprawie Alpine Bau odbyła się dopiero pierwsza rozprawa, a do wydania prawomocnego orzeczenia mogą upłynąć miesiące, a nawet lata.
Dlatego Austriacy są murowanym faworytem przetargu. Alpine Bau chce za dokończenie kontraktu 555,65 mln zł (zerwana umowa opiewała na 273 mln euro, czyli ok. 1 mld zł).
- Czekamy na oficjalne rozstrzygnięcia przetargu - mówi "DGP" Erin Keglevich, rzecznik koncernu, który w Polsce bierze udział w budowie kilku stadionów piłkarskich, w tym Stadionu Narodowego. Ten ostatni jest opóźniony o dwa miesiące, ale wykonawca tłumaczy, że prace na budowie spowolnił atak zimy.
Jak zapewnia Generalna Dyrekcja, lekcja z rozgrzebanej budowy i konfliktu z Alpine Bau nie poszła na marne i do umowy, która zostanie zaproponowana zwycięzcy trwającego przetargu, prawnicy Dyrekcji wnieśli poprawki. Mają one mocniej chronić interesy Skarbu Państwa w przypadku niewywiązywania się firmy z warunków umowy.
@RY1@i02/2010/144/i02.2010.144.000.012a.001.jpg@RY2@
Alpinie Bau chce dokończyć budowę A1
Maciej Szczepaniuk
maciej.szczepaniuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu