Unia da 10 mld euro na drogi i kolej za dobre projekty
W całej Europie ma powstać spójna sieć transportowa
W przyszłym roku Polska rozpocznie rywalizację z nowymi państwami członkowskimi UE o 10 mld euro unijnych dotacji na rozbudowę i modernizację transportu. - Aby zyskać jak najwięcej, powinniśmy postawić na połączenia kolejowe z Gdańska na południe i inteligentne systemy transportowe - uważają eksperci.
Rywalizacja w całej UE toczyć się będzie o prawie 32 mld euro pochodzących z unijnego instrumentu finansowego "Łącząc Europę" (Connecting Europe Facility - CEF). Dla krajów korzystających z Funduszy Spójności - w tym Polski - przypadnie jedna trzecia tej kwoty. W przyszłym roku rozpocznie się etap pilotażowy projektu.
Eksperci nie tryskają jednak optymizmem w sprawie sposobu rozdzielania środków. Chodzi o decyzję Komisji Europejskiej, która nie zgodziła się na zasadę kopert narodowych (jak to ma miejsce np. w przypadku Funduszu Spójności). Zgodnie z nią każdemu państwu członkowskiemu przysługuje określona suma pieniędzy na realizację projektów.
Budżet CEF ma być zarządzany centralnie, co jest równoznaczne z tym, że państwa będą zgłaszać własne projekty, a dofinansowanie uzyskają tylko te najlepsze. - Nasze zazwyczaj są dalekie od doskonałości. Musimy liczyć na to, że konkurenci będą słabiej przygotowani niż my - stwierdza Ewa Nowińska, ekspert funduszy unijnych.
Brak kopert narodowych to zła wiadomość dla Polski, w której np. infrastruktura kolejowa należy do najgorszych w Europie. A już zdążyliśmy się przekonać, że KE będzie rozpatrywać tylko dobrze przygotowane projekty. - Przykładowo Komisja odrzuciła jeden z projektów Ministerstwa Infrastruktury dotyczący kolei dużych prędkości. Zapewne stwierdziła, że nie będzie współtworzyć luksusowej linii, gdy wokół jest dziadostwo - mówi Adrian Furgalski, ekspert Zespołu Doradców TOR.
Największe szanse na spełnienie wymogów konkursowych mają przede wszystkim połączenia kolejowe z Gdańska przez Katowice w kierunku południowym i poprawa komunikacji transgranicznej z Niemcami. Drogi tranzytowe na linii wschód - zachód w większości są lub będą zrealizowane niezależne od dofinansowania z CEF.
Szanse na wygranie konkursów mają też bardziej innowacyjne projekty. - Mowa o sieci inteligentnych systemów transportowych (m.in. zarządzających ruchem - red.), w które nasze miasta już zaczynają inwestować - tłumaczy dr Izabella Mitraszewska z Instytutu Transportu Samochodowego. Dodaje, że możliwości dofinansowania są tym większe, że w dyrektywie 40/2010 Unia wskazała na konieczność ich budowy, i to w sposób spójny w skali Europy.
Instrument finansowy CEF ma za zadanie przekształcić niespójną strukturę dróg, linii kolejowych, portów lotniczych i kanałów w Europie w jednolitą sieć transportową (TEN-T). Do 2030 r. powstać ma bazowa sieć transportowa, która ma stanowić trzon systemu transportowego w ramach jednolitego rynku. W kolejnych latach sieć bazowa będzie uzupełniana siecią tras na poziomie regionalnym i krajowym. Stworzenie całej sieci bazowej pochłonie 250 mld euro, a dofinansowanie transportu na poziomie 31,7 mld euro ma pobudzić dalsze inwestycje państw członkowskich w tym zakresie. Jak twierdzi KE, doświadczenia ostatnich lat pokazują, że każdy milion euro wydany na poziomie europejskim pociąga za sobą 5 mln euro od rządów państw członkowskich oraz 20 mln euro z sektora prywatnego. Komisja Europejska przewiduje, że do 2050 r. transport towarowy wzrośnie o 80 proc., natomiast transport pasażerski o ponad 50 proc.
@RY1@i02/2011/210/i02.2011.210.00000070a.802.jpg@RY2@
O fundusze będziemy rywalizować z Czechami, Hiszpanią i krajami bałtyckimi
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu