Maszynista. W Polsce to zawód elitarny, ale i zanikający
Specjalistów ubywa, a rząd wydłuża szkolenia i skraca czas pracy. Prywatni przewoźnicy protestują
Firmy kolejowe szukają maszynistów. Brakuje ich ok. tysiąca, bo członkowie tej grupy zawodowej starzeją się i odchodzą na emerytury, a nowych przybywa w niewystarczającym tempie, od kiedy w latach 90. załamał się system szkolenia. Część przedsiębiorców kolejowych twierdzi, że zamiast ułatwić dostęp do zawodu, Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju stawia nowe bariery.
- Pod presją kolejowych związków zawodowych dostęp do zawodu maszynisty jest coraz bardziej ograniczany. Ma już wręcz charakter elitarny. Wprowadzone w marcu regulacje spowodowały, że teraz szybciej można wyszkolić pilotów samolotów - twierdzi Damian Grabowski, prezes spółki przewozowej Arriva RP.
Przyszły maszynista - po spełnieniu wymagań dotyczących zdrowia, wieku itd. - musi zdobyć uprawnienia. Potrzebuje do tego licencji, którą wydaje po kursie i egzaminie Urząd Transportu Kolejowego. Potem, po szkoleniu u pracodawcy, trzeba uzyskać świadectwo maszynisty. W niektórych przypadkach trwa to zamiast siedmiu, ośmiu miesięcy - dwa razy dłużej. A grożą kolejne utrudnienia, bo resort pracuje nad ustawą o czasie pracy maszynistów.
- Założenia ustawy mogą doprowadzić do pogorszenia konkurencyjności kolei. Mamy nadzieję, że minister nie dopuści do uchwalenia tego prawa, opartego na populistycznych argumentach i szkodliwego dla kolei - ocenia Wojciech Jurkiewicz, dyrektor Freightlinera.
Przedmiotem sporu jest m.in. zaliczanie do czasu pracy dojazdów do niej (ze stacji macierzystej), co zmniejszyłoby wymiar pracy świadczonej przez maszynistów w ramach służby.
Przewoźnicy argumentują, że przyjęcie ustawy może skutkować nawet 30-proc. wzrostem ich kosztów, co przełoży się na podwyżkę cen frachtu kolejowego dla klientów o 5-10 proc. Twierdzą, że transport intermodalny miałby się znaleźć poniżej progu rentowności. Kolejny przewidywany skutek to trwała utrata ładunków i pasażerów na rzecz transportu drogowego.
- Proponowane regulacje czasu pracy w połączeniu ze strukturą wieku obecnych pracowników doprowadzą do braku maszynistów na rynku i dalszej marginalizacji kolei - ostrzega Damian Grabowski z Arrivy RP. - Tak mówią kolejowi terroryści - ripostuje Leszek Miętek, przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych. Jak podkreśla, dziś czas pracy maszynistów nie jest regulowany na drodze ustawy. W efekcie nocują oni w trasie, spędzają w pracy po 30 zamiast 12 godzin. - W ciągu ostatnich lat zdarzały się wypadki kolejowe, w których jedną z przyczyn był przekroczony czas pracy - twierdzi Leszek Miętek.
Nie protestują tylko przewoźnicy z grupy PKP i Przewozy Regionalne, bo ci pod presją związków już wcześniej zawarli wewnątrzzakładowe układy zbiorowe pracy.
Resort infrastruktury twierdzi, że projekt założeń do ustawy jest na etapie prac wewnątrz resortu. - Przepisy uwzględnią efekt ekonomiczny i kwestię bezpieczeństwa przez wprowadzenie okresów przejściowych - deklaruje Robert Stankiewicz, rzecznik resortu.
@RY1@i02/2014/142/i02.2014.142.00000080a.802.jpg@RY2@
Maszynistów będzie w Polsce ubywać
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu