Rozbudowa lotniska w Modlinie niepewna
Pękający w szwach podwarszawski port może jeszcze długo poczekać na niezbędne inwestycje. Wszystko przez spór kompetencyjny w sprawie decyzji środowiskowej
Jeszcze w marcu wydawało się, że blisko dwuletni impas w sprawie rozbudowy lotniska w Modlinie został przerwany. Wspólnicy portu – w tym podlegające rządowi przedsiębiorstwo Porty Lotnicze – wstępnie się zgodzili, by samorząd Mazowsza dokapitalizował lotnisko kwotą 50 mln zł. Miało to wystarczyć m.in. na budowę nowego, tymczasowego terminala, trzech kolejnych miejsc postojowych dla samolotów, nowego parkingu oraz na remont pasa startowego i dróg kołowania. Dzięki temu przepustowość portu miała wzrosnąć z ok. 3 do 6 mln pasażerów rocznie. Wiceprezes lotniska Marcin Danił liczył, że latem będzie można ogłaszać przetargi, a rozbudowa skończyłaby się w połowie przyszłego roku. Te zapowiedzi skłoniły touroperatorów do przenoszenia z Okęcia do Modlina pierwszych rejsów. Zwłaszcza że władze Lotniska Chopina w ciągu dwóch lat chcą pożegnać biura podróży i obsługujące je linie czarterowe. Na głównym warszawskim lotnisku mają się przede wszystkim rozwijać tradycyjne linie lotnicze, w tym LOT.
Ale szybka rozbudowa lotniska w Modlinie znowu stanęła pod dużym znakiem zapytania. Port nie może zdobyć potrzebnych zgód. Problem pojawił się podczas ostatniego posiedzenia komisji infrastruktury sejmiku Mazowsza. Radny PO Krzysztof Strzałkowski sugeruje, że to administracja rządowa może blokować rozwój portu. – W zaskakujący sposób organa administracji rządowej egzekwują przepisy od portu w Modlinie – twierdzi radny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.