Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagrożone pensje akademików

1 lipca 2018

Związkowcy alarmują, że rząd przeznaczy o ok. 229 mln zł mniej na szkolnictwo wyższe. A to oznacza, że rektorzy mogą odbić sobie straty, obniżając pracownikom płace

Po trzech latach podwyżek dla pracowników publicznych szkół wyższych ich wynagrodzenia mogą zmaleć. W latach 2013-2015 poprzedni rząd przeznaczył ok. 5,8 mld zł na wzrost pensji akademików. Mimo że pula pieniędzy na dotację podstawową dla uczelni ma być powiększona o podwyżki, które były przyznawane w latach ubiegłych, to rektorzy nie są zobowiązani przeznaczać ich na utrzymanie wyższych płac. A z uwagi na to, że łączna suma środków na szkolnictwo wyższe w 2016 r. topnieje, mogą obcinać pensje pracownikom.

Globalnie mniej

- Obawiamy się, że uczelnie będą mogły starać się właśnie w ten sposób rekompensować straty - mówi Bogusław Dołęga, przewodniczący Krajowej Sekcji Nauki NSZZ "Solidarność".

I wskazuje, że łączne wydatki na szkolnictwo wyższe zaplanowane na rok 2016 stanowią 15,78 mld zł i są niższe o 229,6 mln zł, tj. o 1,4 proc., od wydatków przewidzianych na ten cel w ustawie budżetowej na rok 2015.

Podobne obawy ma Stanisław Różycki, wiceprezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego.

- Fundusz płac może być pierwszym, gdzie rektorzy będą próbowali szukać oszczędności - uważa.

- W dużej mierze główny problem polega na tym, że część uczelni przyznawała pieniądze na wzrost wynagrodzeń w formie dodatków do pensji, a nie podwyższała podstawy wynagrodzenia. Oznacza to, że teraz wystarczy jedynie zrezygnować z wypłaty dodatków - wtóruje Janusz Rak, prezes RSWiN ZNP.

Resort nauki uspokaja.

- Możemy rozwiać obawy związków zawodowych. Zgodnie z art. 93 ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym wydatki budżetu państwa planowane na finansowanie działalności uczelni publicznych są corocznie waloryzowane. Dodatkowo w dotacji podstawowej zostaną także uwzględnione skutki podwyżek przekazanych przez MNiSW na zwiększenie wynagrodzeń pracowników uczelni publicznych w latach 2013-2015, analogicznie jak były uwzględniane przy określaniu dotacji podstawowych w latach 2014 i 2015 - informuje Katarzyna Zawada z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Nie oznacza to jednak, że w niektórych uczelniach dotacja nie będzie mniejsza. Kwota ta, ustalona dla poszczególnych placówek na 2016 r., będzie wynikała bowiem z algorytmicznego podziału, którego sposób został określony w załączniku nr 1 do rozporządzenia z 27 marca 2015 r. w sprawie sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych (Dz.U. poz. 463).

- Oznacza to, że w wyniku tego podziału część uczelni może otrzymać dotację podstawową na poziomie wyższym, a część na poziomie niższym niż ubiegłoroczny - dodaje Katarzyna Zawada.

To wyjaśnienie nie przekonuje jednak związkowców.

- Z punktu widzenia zgodności działań z zapisami ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym rację ma ministerstwo. Z planowanego budżetu na 2016 r. wynika, że w puli środków, które uczelnie otrzymają na działalność dydaktyczną, uwzględnione są skutki przechodzące zwiększania płac w ubiegłych latach. Ale gdy weźmie się pod uwagę cały budżet na szkolnictwo wyższe, globalnie tych pieniędzy będzie mniej. I to może spowodować, że uczelnie będą szukały oszczędności. To, czy faktycznie będą obniżały pensje, rezygnując np. z dodatków, będziemy dopiero sprawdzać - mówi Bogusław Dołęga.

Na razie przedstawiciele szkół wyższych czekają na wiadomości o tym, jaka będzie im przysługiwała dotacja podstawowa.

- Informacja o jej wysokości na 2016 r. zostanie przesłana do uczelni na przełomie marca i kwietnia - informuje Katarzyna Zawada.

Zniweczony plan

Ponadto związkowców dziwi milczenie rektorów, którzy w trakcie prac w Sejmie nad budżetem na 2016 r. wyrazili jedynie zadowolenie z tego, że w puli środków na działalność dydaktyczną uczelni zostały uwzględnione skutki przechodzące podwyżek, które były przyznawane w poprzednim roku.

- To rozwiązanie jest im na rękę, bo teraz mogą swobodnie dysponować tymi pieniędzmi, gdyż nie są one już znaczone. Niekoniecznie będą musieli przekazać je na utrzymanie podwyżek - wskazuje Janusz Rak. Wyjaśnia, że w latach 2013-2015 pieniądze na podwyżki dla akademików były przeznaczane z rezerwy celowej, w formie dotacji, która mogła być wydana tylko na wzrost wynagrodzeń. W tym roku szkoły wyższe otrzymują je w ramach dotacji, w której nie jest wskazane, jaka pula tych środków ma trafić na utrzymanie wyższych pensji przyznanych w latach ubiegłych.

- Nie byłoby problemu, gdyby poprzedni rząd nie pozostawiał tylko do decyzji uczelni, w jaki sposób będzie przyznawała podwyżki. Związkowcy apelowali wówczas, aby rektorzy byli zobowiązani zawierać porozumienia w tej sprawie z przedstawicielami pracowników. Tak się jednak nie stało. W efekcie niektóre się zabezpieczyły, aby mogły łatwo zrezygnować z wypłaty wyższych wynagrodzeń, przyznając np. dodatki - wskazuje.

- Plan poprzedniego rządu był taki, aby średnie pensje pracowników szkół wyższych wzrosły o 30 proc. Efekt miał być trwały. Teraz ten cały wysiłek może zostać zniweczony. Będziemy monitorować, czy udało się zrealizować zakładane cele - zapowiada Janusz Rak.

@RY1@i02/2016/013/i02.2016.013.18300010a.802.jpg@RY2@

Mniej dla uczelni

Urszula Mirowska-Łoskot

urszula.mirowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.