Uczelnie nauczyły się zarządzać kryzysem
P o raz 16. Dziennik Gazeta Prawna sprawdził, które szkoły wyższe najlepiej kształcą przyszłych prawników. To zestawienie, które dla maturzystów myślących o studiowaniu prawa stanowi istotną wskazówkę i nierzadko sugeruje wybór uczelni. Nasz ranking niezmiennie potwierdza zasadę, że placówki, które wsłuchują się w głos studentów i elastycznie reagują na wyzwania rzeczywistości, zajmują miejsca na podium.
Tę zależność potwierdzają ostatnie lata, które nie należały do najspokojniejszych dla uczelni. Zaczęło się od 1 października 2018 r. Wtedy doszło do zmiany przepisów fundamentalnych z punktu widzenia funkcjonowania szkół wyższych. Chodzi o tzw. Konstytucję dla Nauki, która zastąpiła cztery wcześniej obowiązujące ustawy: o szkolnictwie wyższym, zasadach finansowania nauki, stopniach i tytule naukowym oraz o kredytach i pożyczkach studenckich. Dla zarządzających uczelniami oznaczało to ogromne wyzwanie organizacyjne i kadrowe.
Półtora roku później – w marcu 2020 r. – pojawiła się pandemia COVID-19. Uczelnie, jak zresztą wszystkie inne instytucje i organizacje, musiały przejść przyśpieszoną naukę tego, jak dostosować się do nowej rzeczywistości. A znaków zapytania nie brakowało – jak zapewnić studentom ciągłość kształcenia, skąd wziąć dodatkowe pieniądze na niezbędny sprzęt dla kadry naukowej, z jakich platform internetowych korzystać, żeby prowadzić wykłady, w końcu jak organizować rady wydziałów i egzaminy. I gdy wydawało się, że sytuacja została opanowana, a studenci zaczęli powoli wracać na uczelnie, wybuchła wojna w Ukrainie. Jednym słowem – z jednego kryzysu szkoły wyższe wpadły w kolejny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.