Czas jak każdy inny – nasz
Eksperci przekonują, że tegoroczni maturzyści to roczniki stracone. Ale młodzi ludzie protestują przeciwko przyklejaniu im takiej etykietki
Pandemia, edukacja zdalna i niepewność, czy uda się nadrobić zaległości, z których gros powstało na własne życzenie. Poza próbami powrotu do normalności (wejścia na nowo w relacje), intensywną nauką w ostatnich miesiącach (nierzadko przy pomocy grupy korepetytorów) część tegorocznych maturzystów ma za sobą jeszcze wspomnienie sprzed trzech lat, kiedy w tłumie startowała do wymarzonego liceum. Gdy jednocześnie walczyli o nie absolwenci podstawówek i gimnazjów. A potem było jak w filmach Hitchcocka: po trzęsieniu ziemi napięcie tylko rosło. Dziś słychać głosy ekspertów, że to roczniki stracone dla nauki (obniżony poziom) i dla prawidłowych więzi społecznych (skutek izolacji, która wielu do gustu przypadła). Ale młodzi ludzie, którzy zgodzili się porozmawiać, protestują. Wyciągnęli z tych lat dokładnie tyle, ile się dało.
W każdych okolicznościach przyrody
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.