MON startuje z reformą armii. Pół miliona wojska to może być mało
Wojsko przedstawiło plan, który ma doprowadzić do sformowania półmilionowej armii. Eksperci obawiają się, że sięgnięto po półśrodki i przedstawiają wizję, iż do zabezpieczenia Polski potrzeba około 1 mln osób, których w każdej chwili można będzie powołać do wojska. A skąd ich wziąć?
Opracowany przez Sztab Generalny Wojska Polskiego oraz resort obrony plan rozbudowy Sił Zbrojnych zaprojektowany został na lata 2026–2039. Jego głównym celem jest stworzenie armii liczącej 500 tys. wyszkolonych żołnierzy, wśród których ma się znaleźć 200 tys. gotowych do walki rezerwistów. A to właśnie rezerwy stają się dla armii największym problemem.
MON stawia na rezerwistów
Powszechny pobór do wojska zawieszono w 2010 r. i od tej pory armia opiera się wyłącznie na ochotnikach. Oni częściowo zasilają rezerwy WP, jednak ich trzon nadal stanowią osoby objęte jeszcze powszechnym poborem. Teraz wojsko chce zmienić ten system. – Rok 2026 dla nas wszystkich będzie rokiem rezerw, rokiem rezerwistów, rokiem zmian w rezerwie. Naszą ambicją jest „Armia 500”. Armia 500 tys., gdzie wielką część będą stanowili również ci, którzy będą w rezerwie najwyższej gotowości – zapowiedział wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.