Skwieciński: Okres specjalny, czyli już nie pokój, jeszcze nie wojna [OPINIA]
W dawnej radzieckiej doktrynie wojskowej, dotyczącej przyszłej III wojny światowej, istniało specyficzne i niemające odpowiednika w doktrynach wojskowych Zachodu pojęcie „osobyj pieriod”, czyli okres specjalny. Chodziło o krótki czas, niebędący już prawdziwym pokojem, a zarazem niebędący jeszcze otwartą wojną, gdy rakiety nie zostały jeszcze odpalone, a czołgi nie przejechały granicy.
Czas, w którym jednak ta prawdziwa wojna jest już nieunikniona, postanowiona na Kremlu, w Moskwie trwa odliczanie do niej i w zasadzie nic już nie może jej powstrzymać. Miał to być okres, w którym (powtórzmy: formalnie jeszcze w czasie pokoju) na Zachodzie miały nastąpić uderzenia radzieckiego specnazu na różne strategiczne obiekty.
Polski strach przed Rosją
Nie piszę tego, żeby twierdzić, że dywersja na polskich liniach kolejowych oznacza, że na Kremlu zapadła decyzja o wojnie. Nie zapadła. Ale trzeba pamiętać, że w rosyjskim, będącym dzieckiem radzieckiego, myśleniu użycie w okresie formalnie pokojowym środków, dla ludzi Zachodu mentalnie możliwych do zaakceptowania dopiero w czasie wojny, jest czymś naturalnym. Nie rozumieją tego ludzie Zachodu. Nie rozumieją tego Polacy. Między innymi stąd wynika zaskakująco duży zakres niewiary w rosyjskie sprawstwo dywersji. Ale wynika ona też ze strachu. Polacy bardzo boją się Rosji. I ostatnio w bardzo dużym stopniu zdecydowali, że z tym strachem poradzą sobie poprzez wypieranie zagrożenia. Odwracają głowę, zamykają oczy i mówią: „tego tygrysa nie ma”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.