Internauci wysyłają śmieci, bo czują się bezkarni
ROZMOWA
SYLWIA CZUBKOWSKA:
WOJCIECH CELLARY*:
Bo niestety nie upowszechniła się u nas dobra praktyka dbania o komputer. Ludzie nie mają świadomości, że komputer jest najbardziej skomplikowanym sprzętem w domu i trzeba na niego chuchać co najmniej tak jak na samochód. Polski spamer to nie jest jakiś groźny cyberprzestępca, tylko zwykły człowiek, którego komputer został przejęty przez hakera i wykorzystywany do rozsyłania tych śmieci.
Na rynku jest mnóstwo profesjonalnych programów antywirusowych, ale ludzie wolą głupio oszczędzać, niż z nich skorzystać. Szkoda im kilkudziesięciu złotych rocznie, by się zabezpieczyć. Wszystko dlatego, że w Polsce nie ma tej powszechnej świadomości, że spam jest złem. Niestety walkę ze spamerami w Polsce przegraliśmy 10 - 12 lat temu, gdy internet zaczął się u nas upowszechniać. To wtedy zaczęły się też pierwsze problemy ze spamem, jednak nikt nie zareagował stanowczo. Nie odcinano spamerów od sieci, nie karano ich grzywnami ani w żaden inny sposób nie piętnowano. W efekcie nie wytworzyły się u nas żadne zasady zachowania w internecie. Dla użytkowników był to jasny sygnał, że w sieci można robić wszystko, bo kary nie ma.
Warto się przyjrzeć, jak postępuje się ze spamem na Zachodzie. Pamiętam, jak jakieś 10 lat temu nasz uniwersytet dostał mejl z Norwegii, że z komputerów z pracowni Wydziału Informatyki rozsyłany jest spam. To nam wystarczyło, by sprawdzić maszyny i znaleźć tę, która była zainfekowana. W Polsce skrzynki mejlowe są wręcz zarzucane spamem, a mimo to niezwykle rzadko zawiadamiamy o tym operatora, nie mówiąc już o zwróceniu uwagi nadawcy, że wysłał nam coś, czego nie chcieliśmy wcale dostać.
profesor informatyki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, specjalista od społeczeństwa sieciowego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu