Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Dane wrażliwe do ścisłej kontroli

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Służby specjalne czeka rewolucja. Po wprowadzeniu kontroli nad zbieraniem danych osobowych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne takie same rozwiązania będą zastosowane w innych formacjach. Choć te się przed tym bronią.

Nowa ustawa o CBA czeka w Sejmie na przegłosowanie. Tymczasem i biuro, i wszystkie inne polskie służby specjalne mogą bez ograniczeń zbierać, przetwarzać i gromadzić dane osobowe, w tym także tzw. dane wrażliwe. Chodzi o przekonania polityczne, religijne, preferencje seksualne czy informacje o życiu intymnym. Nie istnieją jasno określone procedury, które nakazywałyby niszczenie informacji po zakończeniu postępowania. Dane takie mogą być dziś wykorzystywane przeciwko obywatelom, którzy często przez przypadek znaleźli się w kręgu zainteresowania służb specjalnych.

- Trudno ukryć, że służby mają tendencje do wykorzystywania takich danych niekoniecznie w interesie państwa - przyznaje gen. Gromosław Czempiński, były szef UOP. - Do służb przychodzi wiele osób z nadania politycznego, które zajmują się głównie szukaniem haków.

Wśród grup szczególnie zagrożonych są przedsiębiorcy, którzy mogą być kontrolowani przez kilka służb: policję, policję skarbową, Straż Graniczną, ABW, CBA. Ale właśnie w projekcie nowelizacji ustawy o CBA, który pod koniec czerwca trafił do Sejmu, znalazł się zapis próbujący regulować gromadzenie tych danych. Dokument zakłada powołanie w CBA pełnomocnika ds. danych osobowych. Miałby on obowiązek przeglądania akt co pięć lat i usuwania z nich danych nieprzydatnych dla śledztw - teraz nie ma takiej procedury.

- Przy rozrastaniu się służb i powstawaniu coraz nowych formacji uregulowanie tych spraw jest konieczne - mówi gen. Czempiński.

O ile jednak szefowie innych służb uznają, iż takie rozwiązania są słuszne w stosunku do CBA, o tyle nie chcą ich widzieć u siebie. Oficjalnie zaprotestował przeciwko temu szef Agencji Wywiadu gen. Maciej Hunia. W piśmie do Jacka Cichockiego, szefa kolegium służb specjalnych, zastrzegł, że rozwiązania takie nie mogą być stosowane dla jego służby. Powodem jest "konieczność rozpoznania przez Agencję Wywiadu międzynarodowego terroryzmu, ekstremizmu oraz międzynarodowych grup przestępczości zorganizowanej".

Z tych słów jednoznacznie wynika, że w swojej działalności AW musi korzystać z danych wrażliwych. - Działania wywiadu zwykle nie dotyczą jednak polskich obywateli - mówi szczerze gen. Czempiński. - Jeśli dotyczyłyby Polaków, AW musi stosować prawo obowiązujące w Polsce.

I nawet minister Jacek Cichocki przyznaje, że jeśli to rozwiązanie zostanie przyjęte, będzie początkiem dyskusji o zastosowaniu podobnych rozwiązań w innych formacjach.

Ale zdaniem ekspertów Fundacji Batorego stanowisko pełnomocnika nie wystarczy, by chronić prywatność obywateli. - Znacznie skuteczniejsze byłoby wprowadzenie rozwiązań obowiązujących w Niemczech - mówi Anna Wojciechowska. - Tam po każdej zakończonej sprawie obywatel jest informowany, że służba zbierała informacje na jego temat.

Sprawia to, że z jednej strony funkcjonariusze służb sami muszą uważać, kim i po co się interesują, a z drugiej dają obywatelom możliwość działania. Jeśli ci czują się skrzywdzeni, mogą się domagać udostępnienia zebranych informacji oraz poskarżyć się na działalność służb. To wszystko powoduje, że muszą się one samoograniczać. Polskie nie muszą wcale.

@RY1@i02/2010/140/i02.2010.140.000.005a.001.jpg@RY2@

Fot. Jakub Ostałowski/Fotorzepa

Jacek Cichocki, sekretarz kolegium ds. służb specjalnych przy Radzie Ministrów

Mariusz Staniszewski

mariusz.staniszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.