Były szef UOP zatrzymany. Prokuratura podejrzewa go o milionowe łapówki
Do aresztów trafią kolejni podejrzani, w tym osoby ze świata polityki, biznesu i służb specjalnych
O tym, czy Gromosław C. i trzech innych zatrzymanych trafi do aresztu tymczasowego, zdecyduje już dzisiaj sąd w Katowicach.
- Najprawdopodobniej będziemy wnioskować o areszt, o ile zatrzymani nie zdecydują się pójść z nami na pełną współpracę - usłyszeliśmy wczoraj od jednej ze znających sprawę osób.
Według zgodnej opinii rozmówców "DGP" ta sprawa to najpotężniejsze korupcyjne śledztwo w historii Polski. Nabrało przyśpieszenia w 2009 roku dzięki pracy funkcjonariuszy policyjnego Centralnego Biura Śledczego, do których następnie dołączyli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Sam były szef służb specjalnych (1993 - 1996) jest podejrzany o przyjęcie pieniędzy w zamian za pomoc w sprywatyzowaniu warszawskiego Stoenu, a także o czynną korupcję funkcjonariusza publicznego. Decyzja o sprzedaży stołecznego zakładu zapadła, gdy ministrem skarbu w rządzie Leszka Millera był Wiesław Kaczmarek. Wśród zatrzymanych jest jego bliski współpracownik Andrzej P., który pełnił wtedy funkcję w gabinecie politycznym. Ostatnio zaś był prezesem giełdowej spółki działającej w branży telekomunikacyjnej, a szefem rady nadzorczej tej samej firmy jest również zatrzymany we wtorek znany warszawski mecenas Michał T.
Samą prywatyzację niezwykle krytycznie oceniła w 2003 r. Najwyższa Izba Kontroli. Jej zdaniem sprzedaż była fatalnie przygotowana, pośpieszna, stanowiła zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, a wiele kluczowych dokumentów rząd ukrywał przed kontrolerami.
- Po przejściu na emeryturę generał założył własną działalność GS Consulting. W rzeczywistości nie była to działalność konsultingowa, tylko lobbing w najczystszej postaci. Czyli otrzymywał wynagrodzenie za skuteczne załatwienie biznesu. Wybór metody, która prowadziła do sukcesu, należał już do niego - mówi nasz rozmówca ze służb.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach Leszek Goławski, śledztwa w tych sprawach były prowadzone już od 2005 roku. Do dziś rozrosły się do około 200 tomów i zdążyły być nawet umorzone. Jak ustaliliśmy, tylko w ostatnich tygodniach termin pierwszych zatrzymań był kilkukrotnie przekładany - śledczy chcieli mieć pewność, że materiały będą wystarczająco przekonujące dla sądu, aby aresztować podejrzanych.
- Pewnej wiedzy do tej sprawy dostarczyły zeznania np. Petera Vogla, szwajcarskiego bankiera, który prowadził osobiście konta najważniejszych klientów ze świata polityki - mówi nasz rozmówca.
Jak ustaliliśmy, ostatecznie jednak przełom był możliwy dzięki drobiazgowym analizom przepływów finansowych między kontami w różnych europejskich bankach.
- Czasochłonne jest wydobywanie informacji z systemów bankowych tak wielu krajów. To wymaga benedyktyńskiej cierpliwości - mówi oficer Centralnego Biura Śledczego.
W przypadku prywatyzacji LOT-u prokuratorskie zarzuty dotyczą przyjęcia miliona dolarów łapówki i usłyszał je Andrzej P.
Już wcześniej sam proces sprzedaży narodowego lotnika budził kontrowersje. W 2004 r. wyszło na jaw, że zarząd tej firmy otrzymał gigantyczne wynagrodzenie (przelane na szwajcarskie konta) od ubiegającego się o kupno SAirGroup. Sam proces prywatyzacji nie zakończył się do dnia dzisiejszego.
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu