Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Polonizacja polonizacji nierówna

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Offset, zakup licencji albo technologii czy może jednak wspólne prace badawczo-rozwojowe? Jedna rzecz jest wspólna: zdobycie nowoczesnych technologii zawsze jest procesem skomplikowanym

Słowo "polonizacja" jest ostatnio w dyskusjach o przemyśle zbrojeniowym odmieniane przez wszystkie przypadki. W olbrzymim uproszczeniu można powiedzieć, że pod tym terminem kryje się pozyskanie technologii z zagranicy i produkcja w Polsce. Często chodzi również o możliwość całkowicie samodzielnego jej wykorzystania i dalszy rozwój. Ale o tym, że wcale nie jest to łatwe, doskonale wie nasza zbrojeniówka. Poza nielicznymi wyjątkami (np. przeciwpancerny pocisk rakietowy Spike czy kołowy transporter opancerzony Rosomak) nie udało nam się pozyskać istotnych technologii. A i tak warunki, na jakich pozyskaliśmy wspominaną broń, pozostawiają wiele do życzenia.

Ze sprzętem pozyskać technologię

Sposobów na to, by takie know-how pozyskać, jest kilka. Chyba najbardziej osławiony jest offset, czyli zakup technologii przy okazji nabywania sprzętu.

- Offset to jest bardzo skomplikowany mechanizm. Trzeba umieć z niego korzystać. Jeśli kupujemy broń z offsetem, to ten zakup jest dla państwa zakupem droższym niż bez offsetu. Pytanie, czy państwo wie, jak go wykorzystać. Jeśli nie mamy na to pomysłu (a dotychczas nie mieliśmy całościowej, spójnej i konsekwentnie realizowanej strategii offsetowej), to nie warto po niego sięgać. Jednocześnie należy dodać, że problemy z efektywnym wdrażaniem offsetu miały też inne kraje - ocenia dr Dominik Kimla, analityk branży zbrojeniowej z firmy Avascent.

Najlepszym tego przykładem jest fatalnie oceniany przez polski przemysł (swego czasu także Najwyższą Izbę Kontroli) offset związany z zakupem samolotów wielozadaniowych F-16, gdzie w zasadzie jedyną w miarę przydatną technologią zbrojeniową, którą pozyskaliśmy, była zdolność malowania tych statków powietrznych.

- Offset jest polskiej zbrojeniówce potrzebny, ponieważ nie ma innej opcji, by pozyskać te najbardziej zaawansowane technologie. Na wolnym rynku nikt ich nie sprzeda - tłumaczy w rozmowie z DGP Filip Seredyński z kancelarii SLS, radca prawny od lat obsługujący firmy z sektora zbrojeniowego.

Co istotne, regulacje prawne UE zakazują offsetu - jedynym wyjątkiem jest właśnie branża zbrojeniowa.

W Polsce w ubiegłym roku została znowelizowana ustawa dotycząca offsetu, teraz za jego całość odpowiada Ministerstwo Obrony Narodowej. Wcześniej zajmował się tym resort gospodarki. Resort obrony zyskał teraz o wiele większą elastyczność w tej materii. To działa w dwie strony - teraz może z offsetu po prostu nie korzystać.

- Trudno wyrokować, jak zostanie wykorzystana nowa ustawa. Pozycja koncernów zbrojeniowych jest bardzo silna, unijne regulacje antyoffsetowe są w ich interesie. Ale jest szansa, że wykorzystamy tę szansę i pozyskamy zaawansowane technologie - ocenia Seredyński.

Prawo unijne działa na rzecz wielkich, ponieważ oni technologię już mają. I najwięcej zarobią, sprzedając swoje produkty, a nie dzieląc się nią z krajami, które tego know-how nie mają.

Jednak offset niejedno ma imię. Znane są przypadki, gdy w ramach offsetu kupowano np. reformę systemu szkolnictwa wyższego. Z kolei Szwajcarzy, kupując kilkadziesiąt lat temu amerykańskie samoloty F-5, w ramach offsetu zakupili... promocję szwajcarskich produktów na rynku amerykańskim. Pewnie dlatego na całym świecie liczba tego typu transakcji rośnie i niektóre szacunki mówią, że za sześć lat ich wartość osiągnie 0,5 bln dol.

Kupić licencję... i co dalej?

Mimo to możliwe jest, że ten sposób zdobywania technologii będzie nad Wisłą coraz mniej popularny. Inną drogą pozyskania niezbędnej do produkcji wiedzy jest zakup licencji. Jednak to także kosztuje i jak pokazuje przykład wspominanego Rosomaka, może w dużym stopniu blokować eksport (w czasie pierwszej dziesięcioletniej licencji udało nam się wyeksportować dwie sztuki tych transporterów, właśnie się to zmienia i pośrednio będziemy eksportować wozy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich).

Wydaje się, że lepszym wyborem może się okazać zakup licencji do podwozi armatohaubicy Krab, których polskie wojsko planuje nabyć pięć dywizjonów. W sumie 120 sztuk do 2025 r.

- Pozyskanie nowoczesnych i sprawdzonych podwozi koreańskich z haubicy K9 pozwoli na szybkie wdrożenie armatohaubicy Krab do służby. Krab ze spolonizowanym podwoziem K9 będzie ważnym produktem polskiego przemysłu - zapowiadał Czesław Mroczek, wiceminister obrony odpowiedzialny za modernizację.

O tym, czy tak faktycznie będzie, przekonamy się za kilka lat. Ale już teraz można powiedzieć, że program ruszył do przodu, a problemy z podwoziem wyprodukowanym przez polski przemysł odsunięto na bok. Samsung wystawił nam rachunek na około 900 mln zł.

Ograniczenia eksportowe nie powinny się wiązać z produkcją sprzętu po nabyciu całych technologii.

- Zakup tego rodzaju nie tworzy problemów, tak jak np. offset, który w Polsce nie zadziałał - mówi gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych i wiceminister obrony narodowej odpowiedzialny za modernizację armii. - Moglibyśmy np. kupić technologię produkcji granatników wielokrotnego użytku, w kraju mamy potencjał, by je produkować - ocenia wojskowy.

Problem w tym, że takie transakcje siłą rzeczy dotyczą produktów mniej skomplikowanych - najnowocześniejszych i najbardziej skomplikowanych technologii nikt nie wystawia na sprzedaż na wolnym rynku.

Kolejnym sposobem na zwiększenia potencjału naszej zbrojeniówki są wspólne prace badawczo-rozwojowe, czyli kooperacja przemysłu polskiego i zagranicznego. O ile są technologie, które jesteśmy w stanie stworzyć sami, o tyle nie ma się co oszukiwać, że tak damy radę stworzyć wszystko, co jest nam potrzebne.

- Wspólne projekty i prace badawczo-rozwojowe są najlepszą drogą pozyskiwania technologii. Przykładami są samoloty Tornado i Eurofighter Typhoon, śmigłowce NH 90 i TIGER czy fregaty FREMM. W takich przypadkach budżet na tworzenie nowych technologii jest największy - tłumaczy Dominik Kimla. - Warto jednak zaznaczyć, że Europejczycy też mieli sporo problemów przy takich przedsięwzięciach, np. przy ustaleniu wspólnych wymagań czy też przy podziale kompetencji. Ale w przypadku dwu- czy wielostronnych projektów koszty dla poszczególnych krajów są niższe, a każdy kraj posiada dostęp do wszystkich technologii oraz udział w potencjalnym eksporcie - dodaje analityk.

Narodowy przemysł zbrojny

Przykładów, jak (od)budować przemysł zbrojeniowy i zdobyć nowoczesne know-how, jest na świecie w ostatnich latach kilka. W Polsce w tym kontekście często wymienia się Koreę i Turcję, które dziś są poważnymi eksporterami broni, i to wcale nie tej najprostszej i najmniej skomplikowanej.

- Turecki przemysł obronny znacząco się rozwinął, ponieważ od samego początku kontrakty zbrojeniowe opierały się na długoterminowym planowaniu oraz wyraźnym nacisku na międzynarodowe i wieloetapowe programy i projekty rozwojowe - opowiada Görkem Bilgi, manager ds. rozwoju biznesu Turkish Aerospace Industries. - Wierzymy, że są to dwa kluczowe warunki, które powinny być brane pod uwagę podczas podejmowania decyzji o wydatkach zbrojeniowych. Z upływem czasu takie podejście pozwoliło nam opracowywać nasze własne rozwiązania, które możemy teraz eksportować na rynki globalne - dodaje.

Wciąż trwająca konsolidacja firm zbrojeniowych w Polską Grupę Zbrojeniową to dopiero pierwszy krok do tego, by produkować uzbrojenie na najwyższym poziomie.

- Powinniśmy się specjalizować w konkretnych dziedzinach, nie jesteśmy w stanie produkować wszyskiego - mówi nam jeden z przedstawicieli nowego obozu władzy. Warto stawiać na to, gdzie mamy już pewne doświadczenia, jak np. przemysł rakietowy czy produkcja radarów.

- Polska dysponuje też dobrze rozwiniętym przemysłem lotniczym, który umożliwia rozpoczęcie prac nad zaawansowanymi produktami - stwierdza Görkem Bilgi. - Polonizacja powinna zapewnić stałą obecność lokalnego przemysłu obronnego i lotniczego w globalnym łańcuchu dostaw w ramach międzynarodowej współpracy - dodaje.

@RY1@i02/2015/223/i02.2015.223.21400060f.802.jpg@RY2@

Maciej Miłosz

maciej.milosz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.