Strach ma wielkie oczy
Ustawa antyterrorystyczna obowiązuje w pełnej krasie. Premier pierwszy raz skorzystała już z możliwości wprowadzenia stopni alarmowych, służby pozbyły się pierwszego drona znajdującego się w miejscu, w którym go nie powinno być, a telefoniczne karty prepaid powinny już być rejestrowane.
Zasadne jednak wydaje się pytanie, czy nowe przepisy rzeczywiście potężnie uderzają w prawa obywatelskie przeciętnej osoby. Naszym zdaniem - nie. Jakkolwiek na kolejnych stronach zwracamy uwagę na wątpliwości i rozwiązania, które mogą budzić sprzeciw, zasadniczo ustawa antyterrorystyczna rzeczywiście służy realizacji naczelnego celu. A jest nim poprawa koordynacji pomiędzy samymi służbami. To zaś w obywateli nie bije.
Spośród służb tak naprawdę tylko jedna - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego - uzyskała ogrom nowych uprawnień. Przytłaczająca większość Polaków nigdy nie miała do czynienia z funkcjonariuszami ABW i zapewne ta sytuacja się nie zmieni.
Nieprawdą jest, że na podstawie nowych przepisów policjanci będą mogli wnikliwiej przeprowadzać kontrole osobiste lub drogowe. Fałszywe też są głosy, że zwiększą się uprawnienia strażników miejskich. Nic takiego nie będzie miało miejsca.
Jednocześnie jednak uzasadnione obawy mogą mieć ci, którzy chronią swoją prywatność za wszelką cenę. Niestety ustawa antyterrorystyczna pozwala funkcjonariuszom ABW na prosty i nieograniczony dostęp do niemal wszystkich rejestrów państwowych. Ułatwione także będzie zakładanie podsłuchów i sprawdzanie skrzynek e-mail.
@RY1@i02/2016/145/i02.2016.145.00700010a.801.jpg@RY2@
JASPER JAMES/GETTY IMAGES
Patryk Słowik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu