Dla mnie przekupstwo nigdy nie wchodziło w grę
ROZMOWA
MARTA MIKIEL:
KATARZYNA BACHLEDA-CURUŚ*:
To nie ja występuję z oskarżeniem, a takie sformułowanie pojawiło się w internecie. Ja tylko potwierdziłam prawdziwość zdarzenia, o które pytali dziennikarze z holenderskiej telewizji. Zresztą nawet nie wiem, jak ta sprawa została tam przedstawiona.
Dostałam propozycję sprzedania mojego miejsca w biegu na 5000 metrów. Przyszła do mnie z tym trenerka Smit, Ingrid Paul. To odbyło się na obiekcie sportowym. Zaproponowała poważne pieniądze. Nie zgodziłam się.
Nie mieściło mi się w głowie, że ktoś może się do czegoś takiego posunąć. Może dlatego tak to zostawiłam. Poza tym miałam inne starty, wolałam się na nich skoncentrować.
Informacja przez jakiś czas krążyła po środowisku, wiedziało o tym sporo osób. Ja nie udzielałam na ten temat żadnych wywiadów. Holendrzy próbowali wyciągnąć ode mnie informacje, ale ja to odwlekałam. Mówiłam, że nie mam dowodów, żeby oskarżać. Dopiero kiedy latem w Spale reporterzy pokazali mi efekty śledztwa, musiałam potwierdzić. Mieli już wszystko udokumentowane - kwoty, nazwiska. Wyciągnęli to teraz w kontekście zbliżających się igrzysk. Chcieli pokazać, jak zachowują się ich zawodnicy, trenerzy. Łyżwiarstwo to w Holandii sport narodowy, zaraz po piłce nożnej.
Byłam jedną z nielicznych łyżwiarek, która nie miała na swoje miejsce rezerwowej z reprezentacji. W przypadku mojego wycofania automatycznie pojechałaby kolejna zawodniczka z listy, a to akurat była Smit, która zajmowała 17. miejsce.
Tak, wiem o tym na pewno. Kiedy ja odmówiłam, Smit i Paul poszły dalej. Nie mogę wymienić nazwisk, ale nikt na propozycję nie przystał.
To oczywiste, bo sprawa jest poważna. Ale ja formalnie nie jestem tu stroną. To rozstrzygnie się między holenderskim związkiem a Ingrid Paul.
Oczywiście.
Pewnie że tak, to ogromna kwota, zwłaszcza w porównaniu z moim stypendium klubowym. My nie mamy sponsorów. Ale dla mnie zgoda na przekupstwo nie wchodziła w rachubę. Myślę, że mogę być z siebie dumna, potrafiłam oprzeć się tej pokusie.
Jak do tej pory bardzo udany. Pobiłam rekordy Polski w Calgary i w Salt Lake City, dzięki najszybszym torom świata, ale i dobremu przygotowaniu. Osiągam czasy coraz bliższe elity. Ale to dopiero początek sezonu. Najważniejsze jest Vancouver. Moje marzenie to perfekcyjny wyścig na 1500 m. Na tym muszę się teraz skupić, a nie na jakichś aferach.
, ur. 1980 r., panczenistka LKS Poronin. Piąta zawodniczka mś w 2009 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu