Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

W Europie nie mamy ani marki, ani perspektyw

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Polski rynek piłkarski kurczy się z każdym rokiem. Przeprowadzanych jest coraz mniej transferów. Nasza liga przestaje być atrakcyjna nawet dla obcokrajowców o bardzo przeciętnych umiejętnościach.

To kolejny problem, który będzie poruszony przy futbolowym okrągłym stole organizowanym przez Canal Plus.

Niewielki ruch transferowy sprawia, że nie ma zysków ze źródła, które napędza koniunkturę futbolową w większości państw. Na głowę biją nas nie tylko kraje zachodnie, ale także Ukraina czy Czechy.

Z danych PZPN wynika, że w zeszłym roku do naszego kraju przyjechało 443 piłkarzy, zarówno obcokrajowców, jak i osób z polskim paszportem. W tym roku przyjechało już tylko 429. Jak zaznaczają działacze - liczba transferów nijak się ma do ich "jakości".

Najwięcej piłkarzy w 2009 r. przybyło z Ukrainy (76), Niemiec (53), Nigerii (25) oraz Czech (23). To wcale jednak nie oznacza, że nasza liga jest atrakcyjna dla Niemców czy Ukraińców. W polskiej ekstraklasie gra raptem jeden Niemiec. Kilku występuje w niższych klasach rozgrywkowych. Reszta imigrantów z Niemiec to w większości Polacy, głównie amatorzy, którzy wrócili do kraju z pracy zarobkowej. Podobnie jest w przypadku transferów z Anglii (11). Gdy weźmiemy pod uwagę transfery z krajów silnych piłkarsko, do których Polacy nie jeżdżą na saksy, liczby nie są już tak imponujące. Z Brazylii w tym roku przyjechało do nas dwóch zawodników, z Hiszpanii - czterech, a z Włoch - ośmiu.

Polski kierunek wybrali za to gracze z wielu bardziej egzotycznych krajów, takich jak: Azerbejdżan, Chiny, Gruzja, Gwinea, Indie, Izrael, Jemen, Kenia czy Uzbekistan. Ale jest ich mniej niż wracających z emigracji polskich amatorów. - Wystarczy spojrzeć na wyniki naszej reprezentacji. Jesteśmy mniej atrakcyjnym krajem docelowym niż jeszcze kilka lat temu - powiedział nam Grzegorz Bednarz, menedżer piłkarski.

Ciekawie przedstawia się zestawienie klubów, do których piłkarze wyjechali z Polski w 2008 r. PZPN zarejestrował w tamtym roku 962 transfery za granicę (w tym 749). Jednak tylko 36 piłkarzy wyjechało do pierwszoligowych klubów. To 3,7 proc. Nie były to zespoły z górnej półki. Do takich można zaliczyć jedynie Lazio, HSV, Herthę, Timisoarę, Auxerre, Dynamo Moskwa czy Dynamo Bukareszt. W gronie tych 36 pierwszoligowych klubów znalazły się za m.in. gruziński Mglebi Zugdidi, irański Payam Khorasan czy irlandzki St Patrick’s Athletic oraz kilka przeciętnych firm, takich jak: Academica, Pacos, Vejle, Rijeka, Żalgiris, Brann czy Sion.

Reszta transferów za granicę wiąże się z przejściem do małych klubów, nierzadko amatorskich - SV Oberkyll Lissendorf, Forestars Arms czy Paris FC. - Najczęściej to jest tak, że piłkarz, który w Polsce miał stypendium albo zarabiał kilkaset złotych miesięcznie stałej pensji w trzecio-, czwarto- albo piątoligowym klubie, wyjechał za granicę na budowę albo na zmywak. I zahaczył się w lokalnym klubie - tłumaczy osoba z PZPN. Stąd między innymi duża reprezentacja takich klubów, jak angielski FC Polonia, austriacki Polska FC, niemiecki Traktor Wilsickow czy amerykański Vistula SC.

Większość transferów z Polski w 2008 r. była bezgotówkowa, ich suma nie przekroczyła 3 mln euro. To kilka razy mniej niż suma transferów z Czech czy Ukrainy.

- Od dawna wiadomo, że nie jesteśmy potęgą. Mamy wielu słabych piłkarzy, a wyjechać do dobrego klubu mogą tylko jednostki - komentuje Mariusz Piekarski. - Przede wszystkim piłkarsko wymiera tzw. generacja podwórkowa. Czyli ludzie, którzy uczyli się grać w piłkę na podwórku czy na boisku szkolnym. Zaliczam do niej m.in. Piotra Świerczewskiego czy Tomasza Kłosa. Obecna generacja, generacja mp3 i PlayStation, ma problemy z mentalnością. Stąd też tak mało poważnych transferów za granicę.

Z Polski wyjeżdża również coraz mniej młodocianych polskich piłkarzy. W 2008 r. wyjechało 210 zawodników do 18. roku życia. W tym - tylko 111. Stosunek amatorów do nieamatorów jest podobny jak w przypadku seniorów. Na 111 wytransferowanych zawodników tylko 3 nie było amatorami - jakieś 20 razy mniej niż w przypadku włoskich juniorów. Wniosek: w Europie nie mamy ani marki, ani perspektyw. Ci, którzy będą debatować na temat polskiego futbolu, powinni o tym pamiętać.

to suma za transfery z Polski w 2008 r. Kilka razy mniej niż z Czech czy Ukrainy

podpisało w 2009 r. kontrakty z zagranicznymi klubami pierwszoligowymi

w wieku do 18 lat wyjechało z Polski w 2009 r. To 20 razy mniej niż z Włoch

Daniel Rupiński

daniel.rupinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.