Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Polak w setce ATP

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Końcówka roku sprzyja naszym tenisistom. Agnie-szka Radwańska obroniła miejsce w pierwszej dziesiątce rankingu. Łukasz Kubot w ostatnim turnieju sezonu wskoczył do setki.

Nie brzmi jak szczególnie spektakularne osiągnięcie? Być może, ale coś takiego nie udało się nikomu w męskim tenisie od czasów Wojciecha Fibaka. Oznacza to, że w setce najlepszych graczy nie było śladu po naszych rodakach od października 1986 roku.

- Jestem szczęśliwy, że wreszcie doczekałem się na następcę. Łukasz zasłużył na pierwszą setkę, to było jego marzenie od lat - przyznaje Fibak. Kubot zapewnił sobie awans, pokonując wczoraj Andreasa Becka 6:4, 3:6, 6:4 w I rundzie turnieju w paryskiej hali Bercy (pula 2,75 mln dol.). - Dzień wcześniej wysłałem do Łukasza SMS z gratulacjami za przejście kwalifikacji. Napisałem mu, żeby grał odważnie, atakował po serwisie i returnie i nie zapominał, że każdy jest do ogrania - mówi Fibak.

Kubot musiał o tym pamiętać, bo wczorajszy mecz z 23-letnim Niemcem Andreasem Beckiem (34. miejsce ATP) zaczął świetnie, od przełamania. Przez cały mecz doskonale serwował (14 asów) i bardzo dobrze radził sobie przy siatce. Po dwóch godzinach na korcie w zaciętym pojedynku wykorzystał trzecią piłkę meczową.

Jeszcze rok temu nikt nie powiedziałby o 27-letnim Kubocie, że jest tenisistą perspektywicznym. Najjaśniejszy moment w jego wcześniejszej karierze - III rundę US Open 2006 - uznano raczej za jednorazowy wybryk, bo tenisista nie poszedł za ciosem. Chyba uwierzył w siebie dopiero, kiedy razem z Austriakiem Oliverem Marachem zaczął walczyć o najwyższe cele w grze podwójnej. W zeszłym roku wygrali razem 9 challengerów, ale naprawdę głośno zrobiło się o nich, kiedy dotarli do półfinału Australian Open. Od zeszłego tygodnia są pewni startu w deblowym ATP World Tour Finals (wśród ośmiu najlepszych par), które w tym roku przeniesiono z Szanghaju do londyńskiej O2 Arena.

Dla coraz starszego Kubota debel miał był praktycznym sposobem na przeżycie, nie ukrywał jednak, że wciąż ma ambicje w grze pojedynczej. Eliminacje w Paryżu były ósmymi, przez które przebił się w tym sezonie (niski ranking nie dawał mu miejsca w turniejach głównych rangi ATP). Najdalej dotarł w Belgradzie - dopiero w finale pokonał go Novak Djoković. Największe zamieszanie wywołał w Pekinie - pokonał 6. rakietę świata Andy’ego Roddicka.

Kubot obecnie jest 111. na światowej liście. Za przejście I rundy w Paryżu dostanie 15 tys. euro i 45 punktów, które powinny zapewnić mu miejsce w setce (oficjalnie obejmie je w poniedziałek i zachowa do stycznia). Jak wysoko awansuje, nie jest przesądzone. W II rundzie zagra z Chorwatem Marinem Ciliciem.

- To nie Federer. Łukasz może sprawić nam kolejną niespodziankę - mówi Fibak.

Cilić jest 13. na świecie, to jeden z graczy, którzy w Paryżu biorą udział w ostatecznej bitwie o Londyn - czyli dwa ostatnie miejsca w singlowym ATP World Tour Finals. Pewni startu są Roger Federer, Rafael Nadal, Novak Djoković, Andy Murray, Juan Martin del Potro i Roddick. Z wyjątkiem tego ostatniego wszyscy są w Paryżu - spotykają się pierwszy raz od US Open. Największe szanse dołączenia do nich mają Nikołaj Dawydienko i Fernando Verdasco. Gdyby słabo spisali się w Paryżu, w wyścigu będzie się liczyć jeszcze piątka graczy. Ośmiu singlistów i osiem par deblowych w ostatnim tygodniu listopada w Lodynie podzieli między siebie 5 mln dol.

Marta Mikiel

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.