Lato przyjął Smudę
Franciszek Smuda jest bliżej objęcia funkcji selekcjonera reprezentacji Polski niż kiedykolwiek wcześniej i niż jakikolwiek jego rywal.
W środę wieczorem spotkał się z prezesem PZPN Grzegorzem Latą. Ustalono wstępne warunki ewentualnej współpracy.
Trener Zagłębia Lubin uparcie jednak powtarza, że jeszcze niczego nie może być pewnym. - Spotkaliśmy się w gabinecie prezesa, rozmawialiśmy z nim w cztery oczy. Nawet nie patrzyłem na zegarek, tak fajnie się gadało. W końcu graliśmy razem w Stali Mielec, kolegowaliśmy się - mówi nam Smuda. - O czym rozmawialiśmy? Przedstawiłem prezesowi moją wizję gry. To nie jest żadna tajemnica, że chciałbym, aby wszystkie moje drużyny grały szybko i ofensywnie. Do przodu. To się nie zmienia od lat. Co jeszcze? Generalnie podjęliśmy wiele tematów.
W szczegóły nie chciał się wdawać również prezes PZPN. - Rzeczywiście, spotkałem się z trenerem Smudą i nie robię z tego tajemnicy. Szczegółów rozmów nie mogę jednak wyjawić. Nikomu. Wkrótce będzie konferencja prasowa, na której wszystko wyjaśnimy - powiedział nam Lato.
Podczas spotkania Lato nie pytał, czy Smuda zgodzi się na Michała Probierza w roli asystenta selekcjonera. W ogóle pominięto wątek współpracowników. W rozmowie nie pojawiła się również kwestia pensji nowego selekcjonera. Lato niczego nie komentuje. - Proszę pana, to było przyjacielskie spotkanie, na którym rozmawialiśmy również i na poważne tematy - ucina.
Lato twierdzi, że jego spotkanie w cztery oczy ze Smudą jeszcze o niczym nie świadczy. Bo było częścią dużego i złożonego procesu rekrutacji. PZPN nie chce sprawiać wrażenia, że wybór selekcjonera ogranicza do nieoficjalnego spotkania, na którym omawiane są szczegóły, marginalizując rolę kilkunastu innych kandydatów.
- Wie pan, spotkałem się z trenerem Smudą, ale teraz spotykam się z trenerem Henrykiem Kasperczakiem. Z nim też porozmawiam po przyjacielsku, ale na poważnie - uśmiecha się Lato.
W podobnym tonie wypowiada się Smuda. - Nie należy wywierać presji na działaczach. Niech spokojnie robią swoje i szukają dobrych oraz słabych stron wszystkich kandydatów. Już więcej z prezesem rozmawiał na ten temat nie będę. Teraz będą rozmowy z innymi szkoleniowcami - mówi 61-letni trener. Podobno dopiero jak działacze powiedzą definitywnie "tak", obie strony zaczną uściślać warunki współpracy. Wtedy dopiero pojawią się szczegółowe pytania na temat asystentów i pensji.
A co z kandydatami z zagranicy? Wczoraj Polskie Radio podało, że w tym tygodniu do PZPN zgłosili się Roger Lemerre oraz Oleg Romancew. Ten pierwszy był selekcjonerem reprezentacji Francji w 2000 roku, gdy ta sięgała po mistrzostwo Europy. Zdobył również Puchar Konfederacji oraz Puchar Narodów Afryki (z reprezentacją Tunezji). On na pewno zażądałby ponad 1,5 mln euro rocznie. Romancew nie może równać się z Francuzem. Dwukrotnie był selekcjonerem reprezentacji Rosji, ale bez większych sukcesów.
- Lemerre, Romancew? Przykro mi, nie słucham radia - mówi Lato. - Będzie specjalna komisja, to się wszystko wyjaśni.
@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.000.013a.001.jpg@RY2@
Franciszek Smuda i Grzegorz Lato znają się od 1970 roku
Maciej Opala Newspixpl
Daniel Rupiński
daniel.rupinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu