Majewski przegrał swoją szansę
Reprezentacja Polski po słabym meczu uległa Czechom 0:2 i definitywnie pożegnała się z mundialem w RPA
Im bliżej było meczu z Czechami, tym częściej Stefan Majewski powtarzał, że jego notowania rosną. Po trzytygodniowym wzroście nie pozostało jednak ani śladu. W ciągu zaledwie 90 minut notowania nowego selekcjonera drastycznie spadły. Spotkanie w Pradze miało zwiększyć jego szanse na pozostanie z kadrą do Euro 2012. Ale diametralnie zmniejszyło. Polska w złym stylu przegrała bowiem 0:2.
Tuż po spotkaniu prezes PZPN Grzegorz Lato nie zamierzał go komentować. Obecny w loży dla VIP-ów szef firmy SportFive Andrzej Placzyński również nie chciał za dużo powiedzieć. - Trzeba szykować drużynę na Euro. Nie wiem, czy Majewski będzie się tym zajmował. To będzie suwerenna decyzja PZPN. Ja mam plan, ale dotyczy mojego urlopu - mówił nam Placzyński.
Majewski - nawet jeśli jego drużyna wygra w środę ze Słowacją - raczej już nie będzie w stanie utrzymać swojego stanowiska. Otwarcie nie wstawiają się za nim nawet piłkarze. Ani go nie krytykują, ani jakoś szczególnie nie bronią. Majewski jest i pewnie go nie będzie. Normalne. Wydają się być wobec tego obojętni. - Ja nie oceniam trenerów. To oni oceniają mnie - stwierdził po meczu z Czechami Wojciech Kowalewski. - Dla mnie to nieistotne, jaki będzie szkoleniowiec kadry i kto konkretnie będzie podpowiadał z ławki rezerwowych - dodał Mariusz Lewandowski.
Kazimierz Greń, członek zarządu PZPN, kilka tygodni temu powiedział nam, że tymczasowy selekcjoner utrzyma swoją posadę na dłużej, jeśli zmieni styl gry i dokona istotnych zmian w składzie. Zmiany są, i to spore. W porównaniu z ostatnim meczem eliminacyjnym ze Słowenią z Czechami zagrało siedmiu nowych piłkarzy. Styl? Jakkolwiek by patrzeć, nieco lepszy niż ten z Mariboru. Z żenującego zrobił się nagle bardzo słaby. Sukces. Okazuje się, że tylko wynik nie ten. I takiej wersji będą trzymać się działacze w dniu zwolnienia Majewskiego.
56-letni szkoleniowiec przegrał już w momencie wysyłania powołań. Zdecydowanie za bardzo zachwiał proporcje między liczbą zawodników z ekstraklasy a zagranicy. - Zmienia się drużyna, zmieniają się piłkarze. Ja jak najbardziej jestem za tym procesem, bo nie można cały czas żyć wspomnieniami. Trzeba patrzeć w przyszłość - przekonywał po meczu Kowalewski. - To jest ten moment. Przychodzą nowi gracze i należy na nich postawić. A po jednym niezbyt udanym meczu trudno powiedzieć, czy ktoś się nadaje, czy nie.
Na pewno są jednak wyjątki. Piotr Polczak był jednym z najgorszych na boisku. Przez pierwsze pół godziny ustawiał się poprawnie, ale z czasem popełniał coraz więcej błędów (między innymi przy pierwszym golu, gdy Tomas Necid oszukał obrońców i strzelił z bliska tuż przy słupku), nie dawał sobie rady z Milanem Baroszem, niecelnie podawał, grał chaotycznie. - Arek Głowacki mi podpowiadał, ale nie zawsze to wychodziło, jak powinno - smucił się Polczak. Niestety, kadra Majewskiego jeszcze przez długi czas może być postrzegana przez pryzmat obrońcy Cracovii.
Nie lepiej spisał Maciej Iwański, który nie potrafi zaprzeczyć teorii, że jest dobry, ale tylko na polską ekstraklasę. Przy czeskich gwiazdach, które i tak grały wolno, poruszał się jakby w zwolnionym tempie. Majewski bronił go, mówiąc, że wykonywał dużo pracy, ale nierzucającej sie w oczy, bo w obronie. Ale przecież od ofensywnego pomocnika wymaga się chyba widocznej pracy gdzie indziej.
- Jak panu podobał się ten mecz? - zapytaliśmy zawodnika Legii. - Nie jestem zadowolony z wyniku - odpowiedział. - A swoją grę jak pan oceni? - ciągnęliśmy dalej. - Nie jestem zadowolony z wyniku...
Zawiódł również Kamil Grosicki. Chociaż z drugiej strony chyba nikt się nie spodziewał, że piłkarz, który na co dzień ogrywa obrońców Piasta i Odry, będzie ogrywał również piłkarza Milanu. Podobny problem mają również Jakub Rzeźniczak czy Seweryn Gancarczyk. - Dochodziły do nas głosy, że tak właśnie będzie, ale my naprawdę wierzyliśmy, że coś ciekawego zaprezentujemy! - bronił swoich kolegów Głowacki.
Momentami rzeczywiście było ciekawie. W 20. minucie Ireneusz Jeleń w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza. Pół godziny przed końcem meczu napastnik Auxerre świetnie strzelił głową. Piłkę lecącą tuż przy słupku wybił jednak Petr Czech. W 76. minucie Robert Lewandowski niepilnowany w polu karnym źle trafił w piłkę. I tyle. Więcej dobrych sytuacji nie mieliśmy. Selekcjoner reprezentacji gospodarzy Haszek w swoich pomeczowych komentarzach grze Polaków poświęcił tylko kilka dyplomatycznych zdań.
O wiele częściej straszyli Czesi, ale dobrze bronił Kowalewski. Zagrał dobrze, ale do autokaru szedł nieco zrezygnowany. - Znaliśmy rywali, wiedzieliśmy, że to świetny zespół. W przerwie w szatni powtarzaliśmy sobie, że Czesi zdecydowanie zaatakują. Niestety, zabrakło koncentracji - powiedział bramkarz Iraklisu. - Jak nas przycisnęli, już trudno było coś zrobić - dodał Grosicki.
Cały mecz był rozgrywany w tempie przeciętnego spotkania polskiej ekstraklasy (naprawdę wolnym, piłkarze Premier League musieli się nudzić), więc jak tylko podopieczni Haszka przyspieszyli, większość Polaków nie wiedziała, co się dzieje. W 72. minucie Jaroslav Plasil ubiegł Polczaka i ładnym strzałem głową podwyższył na 2:0. Sytuacje mieli również Barosz, Sivok czy Jankulovski. Mimo to Lewandowski po meczu powiedział, że nie pozwalaliśmy rywalom na zbyt wiele, a Majewski, że kilku jego piłkarzy zagrało bardzo dobrze.
Obaj bronili tej drużyny, mówiąc, że trzeba jej dać trochę czasu, bo to budowa zespołu na Euro 2012.
- Bo to nie jest tak, że dwa lata temu polscy piłkarze umieli grać, a dzisiaj już nie umieją. Budowanie zespołu to proces mozolny - przekonywał Kowalewski.
Jeśli to jest budowa nowej reprezentacji, to zaczęliśmy od ubitej ziemi. Na razie nie widać choćby fundamentów. Nawet Ludovic Obraniak już gra jak Polak. - Nigdy nie jest za późno, aby zacząć coś dobrego - uważa Kowalewski. No właśnie. Ale już bez Majewskiego.
@RY1@i02/2009/199/i02.2009.199.000.020a.101.jpg@RY2@
W Pradze Polacy przegrali po raz czwarty w eliminacjach
Łukasz Grochała
@RY1@i02/2009/199/i02.2009.199.000.020a.102.jpg@RY2@
Grupa 3
Daniel Rupiński
korespondencja z Pragi
Współpraca Robert Piątek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu