Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Haszek nie może rozgryźć Polaków

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Selekcjoner reprezentacji Czech obawia się sobotniego meczu, bo nie wie, kto to Polczak, Pawelec, ani jak gra Kokoszka

To, co na pierwszy rzut oka jest bardzo nierozsądne, (wystawienie Piotra Polczaka), może się okazać tajną bronią Stefana Majewskiego. Selekcjoner reprezentacji Czech Ivan Haszek boi się polskiego trenera. Nie dlatego, że uważa go za świetnego fachowca, ale że Majewski powołał piłkarzy, których nikt w Czechach nie zna i kryje się ze swoją taktyką.

Majewski - nie robiąc nic szczególnego - został w pewien sposób pochwalony. Rywale poczuli do niego szacunek. Bo jego drużyny nie da się rozgryźć. Znane trenerskie nazwiska, z Haszkiem oraz współpracującym z nim Karelem Bruecknerem na czele, od tygodni starają się rozpracować Polaków, i nic. Nie udało się. Nie wiedzą, na co stać Polczaka, czy często podłącza się do akcji ofensywnych i jak gra przy szybkich napastnikach. Umiejętności Mariusza Pawelca też stanowią dla nich zagadkę. Mimo że ma on szpiega w swojej drużynie...

Trochę na ten temat powiedział Tomas Rosicky. - Oczywiście, że rozmawiałem z Łukaszem Fabiańskim - przyznał kolega Polaka z Arsenalu w wywiadzie dla portalu Sport.cz. - Powiedział mi trochę o ich reprezentacji: że nowy trener chce piłkarzy, którzy będą traktować grę w kadrze jak nagrodę, że będą biegać i walczyć, że są słabo zgrani...

Dla Haszka to oczywiście za mało. - Trudno nam przygotować taktykę na ten mecz. Nasi rywale są teraz o wiele mniej przewidywalni niż wcześniej - powiedział selekcjoner na spotkaniu z dziennikarzami i sponsorami. - Ich selekcjoner powołał nowych piłkarzy, którzy jeszcze nie grali w tych eliminacjach. Cała obrona oraz pozycja bramkarza, wszystko zostało przebudowane.

W końcu Haszek się poddał. Zamiast wyrafinowanej taktyki, piłkarskich szachów będzie jeden wielki frontalny atak. - Nie będziemy bawić się w podchody. Nie mamy innego wyjścia, musimy zaatakować już od początku meczu. Nie będziemy kalkulować, to nie miałoby sensu. Trzeba wygrać oba mecze - ten z Polską, a potem ze Słowacją - zapowiada Haszek.

Majewski ma nieco inną wizję zgrupowań reprezentacji niż jego czeski odpowiednik. Były trener Cracovii stawia na ciężką pracę - treningi mają się odbywać dwa razy dziennie, kadra to nie wakacje. Haszek wychodzi z innego założenia. Zresztą nie ma innego wyjścia. Polscy reprezentanci rozgrywają przeważnie jeden mecz w tygodniu. Wielu nie ma nawet tego szczęścia, bo w swoich klubach często pełnią rolę rezerwowych. - Z kolei moi piłkarze praktycznie od trzech miesięcy grają systemem środa - sobota. Są przemęczeni. To zgrupowanie jest jedyną okazją, aby odpoczęli - twierdzi Haszek. - Tak, potrzebujemy regeneracji.

46-letni szkoleniowiec wie, jak jego piłkarze lubią się regenerować. Nie zamknął więc ich w małym miasteczku (jak Majewski), a ściągnął na przedmieścia Pragi - do hotelu zamku Stirin. Wczoraj rano piłkarze mieli trenować na boisku w Kunicach. Haszek jednak odwołał trening, postawił na inne zajęcia. - Każdy ma swój program indywidualny w hotelu - mówi szkoleniowiec. Program indywidualny, czyli golf, tenis, basen, solarium, playstation, a wieczorem koncert. - Powtarzam jeszcze raz: nie ma sensu się przemęczać - dodał Haszek.

Odpoczynek, relaks i zabawa. Nic dziwnego, że czescy piłkarze są w świetnym humorze. Nie popsuła go nawet kontuzja Vaclava Svierkosza, bo Haszek od razu, wczoraj rano, zadzwonił do Libora Sionko, a ten zarezerwował pierwszy dostępny lot i po południu był już w Pradze. - Wierzę w nasz awans. W przeciwnym razie nie męczyłbym się tyle czasu na lotniskach - powiedział pomocnik FC Kopenhaga dla gazety "Pravo".

Na razie wszystko układa się po myśli Czechów. - Mam tylko nadzieję, że Słowacy nie wywiną nam numeru i wygrają ze Słowenią - uśmiecha się Haszek. Raczej nie ma się co martwić. Jeden z czeskich browarów zadeklarował, że jeśli Słowacja w sobotę zwycięży, każdy z podopiecznych trenera Weissa otrzyma aż 80 litrów piwa. - Policzyliśmy. To dokładnie tyle, ile przeciętny mieszkaniec Słowacji wypił w zeszłym roku. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że tamtejszy browar jest sponsorem ich reprezentacji, ale Słowacy muszą wygrać. Czeskie piwo najlepiej ich zmotywuje - powiedział Stanislav Bernard, przedstawiciel browaru.

Kto zmotywuje Polaków? Nie wiadomo. Na razie nie mają sponsora. Słoweńskie browary milczą.

Petr Czech występuje w Chelsea, Zdenek Grygera w Juventusie (cztery spotkania w tym sezonie Serie A na siedem możliwych), a Marek Jankulovski w Milanie (również cztery mecze). Tomas Rosicky nawet po kontuzji liczy na pierwszy skład w Arsenalu, a Milan Barosz to gwiazda Galatasaray Stambuł. 28-letni napastnik od początku zgrupowania nie trenował. - Czuję jednak, że jestem w dobrej formie - powiedział piłkarz, który w siedemnastu ostatnich meczach (liga turecka, Liga Europy, reprezentacja) strzelił piętnaście goli. - Presja? Ja nie odczuwam presji. Wręcz przeciwnie. Takie mecze jak ten z Polską dodatkowo mnie nakręcają. Będziemy atakować, a ja to lubię.

Inni czescy zawodnicy również nie mogą narzekać na pracodawcę. David Rozehnal to obrońca HSV, Tomas Sivok - Besiktasu. Tomas Hubschman jest pomocnikiem w Szachtarze, David Jarolim w HSV, a Jaroslav Plasil w Bordeaux. Tomas Necid z kolei to napastnik CSKA Moskwa.

@RY1@i02/2009/197/i02.2009.197.000.020a.001.jpg@RY2@

Reuters/Forum

Petr Czech jest pewny zwycięstwa w meczu z Polską

daniel.rupinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.