Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Rekord bity na darmo

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

78,30 metra wynosi pobity w niedzielę fenomenalny rekord Anity Włodarczyk.

Specjalna premia dla rekordzistki - 0 złotych. Tak wynegocjował trener.

Następny rekord może paść już dziś w Warszawie. Ale premii raczej też nie będzie. Rzut młotem kobiet to fascynująca konkurencja, na której bardzo ciężko zarobić.

Jadąc na mityng Enea Cup do Bydgoszczy, Anita Włodarczyk przyglądała się rejestracjom samochodów. Najbardziej podobały jej się te zaczynające się od liczby 78. - Pomyślałam, może by tak dopasować do nich wynik w tych zawodach - śmiała się młociarka. Oznaczało to poprawienie jej własnego rekordu, który od zeszłorocznym MŚ w Berlinie wynosił 77,96 metra.

Menedżer 24-letniej lekkoatletki Czesław Zapała nie bardzo w to chyba wierzył i w negocjacjach jej występu w Bydgoszczy postawił na bezpieczeństwo, a nie premię za wynik. - Proponowałem wyższą stawkę za rekord, ale powiedział, że jego interesuje tylko bardzo wysokie startowe - mówi "DGP" dyrektor Enea Cup Krzysztof Wolsztyński. Jak udało się ustalić "DGP", za samo wyjście na stadion zapłacił "nie mniej niż 5 tysięcy euro".

Można więc powiedzieć, że Włodarczyk pobiła w Bydgoszczy rekord na własną odpowiedzialność. Niestety to nie zawsze się opłaca. W Berlinie dostała za rekord od IAAF 100 tys. dol. W Bydgoszczy musiała jej wystarczyć satysfakcja.

- O pieniądzach wtedy nie myślałam, ale rozmowy na ten temat jeszcze będą trwały. Podobnie jak w przypadku Memoriału Kusocińskiego. To kwestia porozumienia się mojego menedżera z organizatorami mityngu - mówi Włodarczyk.

Sebastian Chmara, społecznie pełniący funkcję dyrektora Memoriału Kusocińskiego, nie pozostawia jednak powodów do optymizmu.

Nie mamy specjalnych premii za rekord. Nasze stawki w ogóle są nieco niższe niż innych komercyjnych imprez. Oczywiście gwiazdy są dowartościowane, ale startują u nas bardziej dlatego, że to sztandarowy mityng PZLA - mówi Chmara.

Szansa na rekord jest spora. Konkurs rzutu młotem rozegrany na warszawskim stadionie Orła będzie nosił imię Kamili Skolimowskiej, która była ważną osobą dla Włodarczyk. Anita wciąż używa rękawicy i młota zmarłej koleżanki. Nietrudno sobie wyobrazić, że chciałaby uczcić tę imprezę w specjalny sposób. - Poza tym w drodze z Bydgoszczy do Warszawy utkwiła mi w pamięci jedna rejestracja. Był na niej numer 8039 - żartowała młociarka. Przyciśnięty do muru dyrektor Chmara obiecał: - Gdyby ten rekord padł, to razem z prezesem związku jakoś postaramy się rekordzistę wynagrodzić.

W Polsce trudno o sponsorów imprez lekkoatletycznych. A Włodarczyk może mieć trochę pretensji do losu, że dyscyplina, w której nie ma sobie równych, jest słabo opłacana na całym świecie. Młot pozostaje na uboczu lekkoatletyki. Bywa rozgrywany przed rozpoczęciem lub na zakończenie mityngów. A w programie najbardziej lukratywnego cyklu Diamentowej Ligi w ogóle nie figuruje.

@RY1@i02/2010/109/i02.2010.109.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. Marek Biczyk/Newspix.pl

Anita Włodarczyk po ustanowieniu rekordu świata

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.