Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Djoković potraktował Kubota jak gracza z czołówki

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mecz Łukasza Kubota z Novakiem Djokoviciem skończył się pewnym zwycięstwem faworyta. - Serb zagrał, jakby miał przed sobą Dawydienkę lub Verdasco. A to wielki komplement dla Łukasza - twierdzi Wojciech Fibak.

Docierając do IV rundy Australian Open, Kubot powtórzył osiągnięcie Fibaka z 1978 roku, przede wszystkim jednak odniósł największy sukces w swojej długiej karierze. Mecz z Djokoviciem, zwycięzcą sprzed dwóch lat, na gigantycznej Hinsese Arena musiał zrobić wrażenie na 27-letnim tenisiście, który dopiero kilka miesięcy temu awansował do czołowej setki. Od pierwszych piłek Serb grał brawurowo. Mało kto mógłby dotrzymać mu kroku - Kubot też nie był w stanie. Tym bardziej osłabiony infekcją. Źle znosił upał i wysiłek, pocił się jak mysz, wiele razy musiał zmienić koszulkę. Dopiero w trzecim secie zdołał się rozluźnić i zaczął cieszyć się wydarzeniem, w którym bierze udział. Udane zagrania - skróty, loby - celebrował gestami i uśmiechem, a było ich coraz więcej. Po szczególnie trudnym krosie trenujący Djokovicia Todd Martin patrzył na Polaka z uznaniem. Rywal bił mu brawo.

- To, co widziałem, potwierdza moją wcześniejszą opinię, że Kubot ze swoim profesjonalizmem i pracowitością przynależy poziomem do pierwszej pięćdziesiątki świata - mówi Fibak. Start w Melbourne rzeczywiście Kubota do tego poziomu przybliży, po doliczeniu 200 punktów za IV rundę powinien awansować z obecnej 86. pozycji o blisko 30 miejsc. - W konfrontacji z Djokoviciem, jego elastycznością, naturalną łatwością gry można było dostrzec braki Polaka. Ale o ile w zeszłym roku w Belgradzie Djoković potraktował Kubota bez przesadnej atencji, tu był skoncentrowany w stu procentach. Zupełnie jak Serena Williams w meczu z Ulą Radwańską. Zapamiętała, że ta dziewczyna zalazła jej za skórę na Wimbledonie. Więc tu od razu urządziła jej egzekucję - twierdzi Fibak.

Jeżeli chodzi o młodszą z sióstr Radwańskich, wylosowanie Sereny w I rundzie nie było największym pechem, jaki spotkał ją w Australii. Właśnie zdiagnozowano u niej poważną kontuzję kręgosłupa - nadpęknięty krąg w odcinku lędźwiowym. Przez najbliższe 5 tygodni nie wolno jej brać do ręki rakiety, więc nie zagra w meczu Pucharu Federacji z Belgią (6 - 7 lutego do Bydgoszczy mają przyjechać Kim Clijsters i Yanina Wickmayer). Ulę zastąpi rezerwowa Marta Domachowska.

Agnieszka Radwańska z Rosjanką Marią Kirilienko gra dziś w Australii o półfinał turnieju debla z mało doświadczoną australijsko-brytyjską parą Sally Peers i Laurą Robson.

@RY1@i02/2010/017/i02.2010.017.000.018b.001.jpg@RY2@

Kubot gra w Melbourne także w deblu, w parze z Oliverem Marachem broni półfinału

Fot. PAP/EPA

Marta Mikiel

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.