Djoković potraktował Kubota jak gracza z czołówki
Mecz Łukasza Kubota z Novakiem Djokoviciem skończył się pewnym zwycięstwem faworyta. - Serb zagrał, jakby miał przed sobą Dawydienkę lub Verdasco. A to wielki komplement dla Łukasza - twierdzi Wojciech Fibak.
Docierając do IV rundy Australian Open, Kubot powtórzył osiągnięcie Fibaka z 1978 roku, przede wszystkim jednak odniósł największy sukces w swojej długiej karierze. Mecz z Djokoviciem, zwycięzcą sprzed dwóch lat, na gigantycznej Hinsese Arena musiał zrobić wrażenie na 27-letnim tenisiście, który dopiero kilka miesięcy temu awansował do czołowej setki. Od pierwszych piłek Serb grał brawurowo. Mało kto mógłby dotrzymać mu kroku - Kubot też nie był w stanie. Tym bardziej osłabiony infekcją. Źle znosił upał i wysiłek, pocił się jak mysz, wiele razy musiał zmienić koszulkę. Dopiero w trzecim secie zdołał się rozluźnić i zaczął cieszyć się wydarzeniem, w którym bierze udział. Udane zagrania - skróty, loby - celebrował gestami i uśmiechem, a było ich coraz więcej. Po szczególnie trudnym krosie trenujący Djokovicia Todd Martin patrzył na Polaka z uznaniem. Rywal bił mu brawo.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.