Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Wiem, że do reprezentacji trafiłem z ławki rezerwowych

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w

Spodziewał się pan tej nominacji?

Po części tak. Dwa, trzy tygodnie temu dostałem telefon z PZPN. Powiedziano mi, że w pierwszej kolejności jest Marek Koźmiński. Jeśli z nim się dogadają, to sorry, ale odpadam z konkurencji. A jeśli się nie dogadają, to jestem następny. Nie dogadali się z Markiem, no i jestem.

No niestety. Jakbym był tym pierwszym wyborem, to pewnie czułbym się lepiej. Byłem drugi. Niedobrze. Ale nie płaczę.

Pięć minut. Nie dłużej. Rozmawiałem głównie z sekretarzem Kręciną.

Franek dobrze powiedział, trafił w dziesiątkę. Znamy się od lat, obaj graliśmy w piłkę. On zdaje sobie sprawę, że czuję szatnię, wiem, co dla piłkarzy dobre, a co złe. Wiem, jakie buty, jakie boisko i jakie jedzenie. Ta wiedza mi pomoże.

Byłem i trenerem, i dyrektorem sportowym. Spokojnie, dam sobie radę.

Kto tak mówi? Kibice? Że sponsora nie mogłem znaleźć? Że pieniędzy nie potrafiłem przynieść do klubu? Powiem tak: w ciągu czterech lat trzy razy awansowaliśmy. Szybko przeszliśmy drogę z IV do I ligi. O czymś to świadczy.

Tak, niemiecki. A poza tym? Śląski (śmiech).

W tej sprawie można napisać wszystko. Ale prawda jest taka, że ja tam nie pracuję. Tyle w tym temacie.

O szczegółach jeszcze nie rozmawialiśmy. Na razie jest Tajlandia, a potem zobaczymy. Planu jeszcze nie mam. Teraz było sporo zamieszania, negocjacji. Ale cały czas jestem na telefonie ze sztabem kadry. Szybko się zgramy i się świetnie zorganizujemy.

@RY1@i02/2010/003/i02.2010.003.000.020b.001.jpg@RY2@

Jan Furtok

Dawid Markysz/Newspix.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.