Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Radwańska ląduje w Australii, Henin już wygrywa

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Pierwszy mecz i pierwsze zwycięstwo Justine Henin po 20-miesięcznej emeryturze to znak, że tenisowy sezon ruszył na Antypodach pełną parą.

Dziś w Australii ląduje Agnieszka Radwańska. Za tydzień w Sydney czeka ją jeden z ważniejszych testów roku.

Organizatorzy turniejów w Brisbane, Sydney i Melbourne (Australian Open) z radością przyjęli informację o powrocie Henin i przyznali jej dzikie karty. Jest zupełnie jak przed zeszłorocznym US Open. Wtedy w powietrzu wisiało pytanie, kto będzie miał pecha i trafi w I rundzie na Kim Clijsters, inną byłą liderkę rankingu reaktywującą karierę, również pochodzącą z Belgii. Obawy tenisistek były słuszne, bo Clijsters wygrała US Open. Historia może się powtórzyć - tym razem w Australii i z Henin w roli głównej.

Na początek padło na Nadię Pietrową. - Justine gra lepiej, niż zanim odeszła na emeryturę - przyznała Rosjanka pokonana wczoraj 7:5, 7:5 przez Henin w I rundzie w Brisbane (pula 220 tysięcy dolarów).

- To pewne, że teraz czuję się lepiej. Jestem silniejsza psychicznie, emocjonalnie, lepiej mi ze sobą. To robi wielką różnicę - powiedziała Henin, dla której pierwszym prawdziwym testem może być finałowe spotkanie z Clijsters. Wznowienie ich rywalizacji to jedno z bardziej oczekiwanych wydarzeń w tenisie. Belgijki mają długą historię spotkań - Henin prowadzi 12 do 10, to ona okazywała się lepsza w meczach o największą stawkę, czyli 3 finałach wielkoszlemowych (wywalczyła 7 tytułów).

Radwańska rozpocznie sezon w przyszłym tygodniu w Sydney. Dziesiąta tenisistka świata najprawdopodobniej nie będzie tam rozstawiona, ale żaden system rozstawienia nie gwarantowałby jej ochrony w tak silnie obsadzonym turnieju. Będzie tam niemal cała czołowa "30" rankingu (poza Venus Williams), do tego Henin - i licząca 32 tenisistki drabinka gotowa.

- Mam trochę tremę przed tym turniejem, tym bardziej że bronię ćwierćfinału. Dopiero tam okaże się, jak będzie z moją ręką po zabiegu - powiedziała DGP Radwańska. Przed rokiem rozegrała w Sydney z Jeleną Dementiewą mecz, który Wojciech Fibak nazwał jej najlepszym występem roku. Niestety, zaraz potem przyszło rozczarowanie, bo sensacyjnie odpadła w I rundzie Australian Open.

- To daje nam teraz przewagę, Agnieszka nie broni w Melbourne żadnych punktów. Jeśli dotrze do ćwierćfinału albo dalej, może głębiej wbić się w dziesiątkę - mówi Robert Radwański. Ojciec i trener tenisistki niedawno wysłał podziękowania chirurgowi, który przeprowadzał zabieg poszerzenia kanaliku nerwowego w dłoni Agnieszki.

- Zrobił to świetnie. Agnieszka od kilku tygodni trenowała normalnie, choć ręka może ją trochę pobolewa. Prawdziwym testem będzie gra na punkty w australijskim upale.

Agnieszka nie może zapomnieć o kontuzji dłoni, choćby dlatego, że przez nią nie trzymała rakiety prawie miesiąc.

- Do idealnego przygotowania brakuje nam przynajmniej dwóch tygodni tenisa - przyznaje Radwański.

Z konieczności Agnieszka poświęciła więcej czasu na przygotowanie ogólne. - Biegałam, pływałam, sporo ćwiczyłam na siłowni. Kondycja na Australię jest, ale wszyscy, którzy uważają, że powinnam nabrać mięśni, nie powinni robić sobie nadziei. Mam te opinie w głębokim poważaniu - przyznaje Agnieszka. Dziewczyna, która uwielbia schabowego i inne ciężkie polskie dania, jest najbardziej filigranową tenisistką w światowej czołówce. - I nie zamierzam się zmieniać - mówi.

(pula 600 tys. dol.)

(700 tys. dol.)

(2 mln dol.)

(4,5 mln dol.)

(4,5 mln dol.)

(700 tys. dol.)

(2 mln dol.)

(4,5 mln dol.)

(700 tys. dol.)

(700 tys. dol.)

(700 tys. dol.)

(2 mln dol.)

(2 mln dol.)

(2 mln dol.)

(4,5 mln dol.)

(1 mln dol.)

(do tego dwa w roku turnieje z pulą 220 tys. dolarów)

Marta Mikiel

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.