Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Ubezpieczenia

Pytania i odpowiedzi

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 19 minut

Obecnie, ale także po planowanych od kwietnia przez rząd zmianach podstawą naliczania składki emerytalno-rentowej dla osoby zarabiającej 3000 zł brutto miesięcznie stanowi zwykle jej pensja. Chcąc sprawdzić, czy składka przekazywana do OFE jest poprawna, musi ona pomnożyć pensję przez 7,3 proc. Jeśli na informacji przekazanej jej przez OFE za dany miesiąc widnieje kwota 219 zł (3000 zł x 7,3 proc. = 219 zł), wszystko jest w porządku.

Trzeba jednak pamiętać, że cała składka emerytalna wynosi 19,52 proc. Pozostała jej część, czyli 12,22 proc., zostaje w ZUS. Ubezpieczony powinien więc sprawdzić na liście z ZUS, który ten wysyła do niego co roku w okolicach sierpnia, czy ma zaksięgowaną na koncie w I filarze pozostałą kwotę składki na emeryturę, tj. 366,6 zł miesięcznie (3000 zł x 12,22 proc. = 366,6 zł).

Sprawa nieco skomplikuje się od kwietnia tego roku. Wtedy do OFE ma już trafiać nie 7,3 proc. podstawy, ale 2,3 proc. Różnica między 7,3 proc. a 2,3 proc. ma trafić na odrębne subkonto do ZUS. Oznacza to, że od kwietnia z 3 tys. zł tak jak teraz na główne konto w ZUS trafi 366,6 zł. Niższy za to będzie transfer do funduszu emerytalnego. Wyniesie zaledwie 69 zł (3 tys. zł x 2,3 proc.). Pojawi się natomiast kolejne subkonto w ZUS, na które trafi 150 zł (3 tys. zł x 5 proc.). Widać więc, że to, co nie pójdzie do OFE, trafi do ZUS bis (219 zł - 150 zł = 69 zł).

Jeśli brakuje składek na koncie w OFE za okres urlopu wychowawczego, pracownik powinien złożyć reklamację do ZUS. Za osobę przebywającą na urlopie wychowawczym składkę emerytalno-rentową ma obowiązek finansować budżet państwa. Stąd pracownik nie powinien się obawiać, że to jego firma nie przekazuje składek.

Podstawą ich naliczania w 2008 roku była jeszcze bardzo niska kwota świadczenia pielęgnacyjnego, które wynosi 420 zł. Na konto pracownika za ten okres powinno więc wpływać 30,66 zł miesięcznie (420 x 7,3 proc. = 30,66 zł). Od stycznia 2009 roku podstawa ta wzrosła do kwoty minimalnego wynagrodzenia (1276 zł), a więc na konto do OFE powinno wpływać za ten rok 93,15 zł. Z kolei w 2010 roku powinna to być kwota 96,14 zł (1317 zł x 7,3 proc.).

Warto też dodać, że od 2012 roku podstawa ta wzrośnie do 60 proc. średniej płacy, co na warunki tego roku oznacza, że składki, jakie trafią do OFE i ZUS bis (licząc je jako 7,3 proc.), będą wynosić 147 zł miesięcznie. Oczywiście pozostałe 12,22 proc. tej podstawy jest i będzie księgowane na głównym koncie emerytalnym w ZUS.

Taka osoba, zanim złoży reklamację, powinna sprawdzić dwie sprawy. Po pierwsze, czy w okresie od czerwca do sierpnia nie przebywała na przykład na zwolnieniu lekarskim lub urlopie bezpłatnym. Jeśli tak było, to nie powinna mieć powodu do niepokoju. Za ten okres jego pracodawca ani żaden inny podmiot nie ma obowiązku odprowadzania składek emerytalnych do ZUS. W związku z tym nic nie pojawi się też na jego koncie głównym w ZUS oraz w funduszu emerytalnym.

Podobnie będzie także od kwietnia z nowym subkontem w ZUS. Jeśli chodzi o okres od listopada do grudnia to ubezpieczony powinien sprawdzić w firmie, czy w listopadzie nie przekroczył tzw. 30-krotności. Jeśli przychód pracownika w danym roku kalendarzowym przekracza 30 średnich pensji, to składki na emeryturę i rentę powyżej tego pułapu nie są już odprowadzane. W 2010 roku pułap ten wynosił 94 380 zł.

Jeśli więc pracownik zarabiał 10 tys. zł brutto miesięcznie, to może się spodziewać, że gdzieś na przełomie września i października przekroczy pułap 30-krotności. W tym przypadku ubezpieczony mógł być jednak na urlopie bezpłatnym, a w tym czasie nie otrzymuje pensji. Stąd 30-krotność mógł osiągnąć nieco później i dopiero za listopad może mieć niższe transfery z ZUS do OFE, a od grudnia ich nie będzie. Nie ma więc powodu do niepokoju. Wchodzące w życie od kwietnia rządowe rozwiązania nic w tym względnie nie zmienią.

Taka sytuacja jest bardzo częsta. Zgłoszona do firmy zmiana nie dociera do OFE. Klient funduszu musi samodzielnie zgłosić zmianę adresu także w funduszu, bo ZUS, który otrzymał z zakładu pracy nowy adres, nie ma możliwości jego zmiany w funduszu, do którego należy ubezpieczony. Tylko on sam może dokonać odpowiedniej korekty.

Ubezpieczona powinna zgłosić reklamację do ZUS, ponieważ składki na ubezpieczenia społeczne za okres przebywania na urlopie macierzyńskim jej się należą. Finansuje je budżet państwa, a podstawą ich naliczania jest kwota zasiłku macierzyńskiego. Jego wysokość zależy ściśle od osiąganej przez ubezpieczoną pensji.

Taką reklamację można złożyć na specjalnym formularzu przygotowanym przez ZUS. Dobrym pomysłem byłoby dołączenie do niego kopię druków ZUS RMUA, które wręczał jej pracodawca.

Tak. Rzeczywiście, w 1999 r., gdy startowały OFE, obowiązywały inne przepisy dotyczące wypłaty środków zgromadzonych w II filarze w razie śmierci uczestnika. Mówiły: pieniądze, które pozostają po wypłacie dla współmałżonka, przypadają członkom najbliższej rodziny zmarłego w równych częściach. Takimi osobami są: małżonek, dzieci, rodzice oraz wnuki zmarłego.

To dlatego akwizytor mówił ubezpieczonemu, że nie trzeba wpisywać uposażonych, jeśli ubezpieczony życzy sobie, aby pieniądze po nim trafiły do jego bliskich. Zmieniło się to od 17 lutego 2001 r. Wtedy weszła w życie nowa zasada, że pieniądze w razie braku uposażonego wchodzą w skład spadku. Oczywiście osoby, które ubiegały się o wypłatę środków za uczestników OFE zmarłych przed tą datą, obowiązują stare procedury.

Ta zasada ma duże znaczenie, bo procedura wypłaty pieniędzy w postępowaniu spadkowym jest znacznie trudniejsza niż wtedy, gdy członek OFE wskazał uposażonych. Teraz będzie to jeszcze ważniejsze, po tym jak część składki, która teraz trafia do OFE, trafi do ZUS bis.

Rząd przewiduje, że w razie śmierci posiadacza subkonta w ZUS środki pozostałe po nim na tym koncie będą trafiać do tych beneficjentów, których ubezpieczony wskazał w OFE. Wprawdzie nie będzie to przelew gotówki, ale kapitał na emeryturę, ale wskazanie uposażonych ułatwi dokonanie tej operacji. Trzeba więc zadbać, aby w OFE były wskazane osoby uposażone. Jeśli ubezpieczony ma problem z dotarciem do swojej umowy, powinien zadzwonić do swojego OFE (jak skontaktować się z funduszem patrz ramka nr 6) i sprawdzić, czy wpisał beneficjentów. Jeśli tego nie zrobił, jego OFE podpowie mu, co zrobić.

Nie. Brak przelewów na koncie emerytalnym trzeba reklamować osobiście. Powszechne towarzystwa emerytalne (PTE) zarządzające środkami członków funduszy emerytalnych nie mogą - co do zasady - dochodzić brakujących składek w ZUS. To sam ubezpieczony może uzyskać tam informację, dlaczego nie ma składki na koncie, i ewentualnie złożyć reklamację.

Przyczyną tego stanu rzeczy jest to, że to ubepieczony ma informacje, za jakie okresy i w jakiej wysokości powinien mieć na koncie pieniądze. Dysponuje na przykład wiedzą, czy nie przekroczył trzydziestokrotności i czy składki wciąż powinny jeszcze wpływać na jego konto do OFE. Wie też, czy w ogóle pracował w danym okresie. PTE tego nie wiedzą.

Jednak warto wiedzieć, że fundusze pomagają swoim klientom w załatwieniu formalności związanych z reklamacją - podpowiadają, co i jak zrobić, jak wypełnić formularz reklamacji czy jakich odsetek za opóźnienia się domagać.

Aby złożyć taką reklamację, trzeba:

wziąć informację o składkach przesłaną za dany rok przez OFE (jeśli się nią nie dysponuje, trzeba ją zamówić telefonicznie w funduszu),

zgromadzić druki RMUA przekazane przez pracodawcę za ten sam okres (jeśli ich nie ma, można skorzystać z paska wynagrodzeń lub zwrócić się do firmy, aby podała, jaka była podstawa naliczania składek emerytalno-rentowych za poszczególne miesiące),

pomnożyć podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe za dany miesiąc (informacja o niej widnieje na druku RMUA w części IV.A, w kolumnie drugiej, wierszu drugim tabelki) przez 7,3 proc. Uwaga! Od kwietnia tego roku przez 2,3 proc.,

porównać wynik mnożenia z informacją o przekazanych przez ZUS składkach, która widnieje na liście przesłanym przez OFE,

jeśli kwoty się zgadzają, nie ma powodu do niepokoju, jeśli nie, trzeba złożyć reklamację do ZUS.

Podobnie postąpi osoba prowadząca działalność gospodarczą, mnożąc przez tę samą wartość podstawę, od której odprowadzane są składki na ubezpieczenia społeczne (najczęściej 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia lub 30 proc. minimalnego wynagrodzenia).

Bartosz Marczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.