Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nadużywanie prawa do zasiłku jest nadal na porządku dziennym

2 lipca 2018

Po burzy, która przetoczyła się przez rząd i Sejm poprzedniej kadencji, wydawałoby się, że problem nadużyć w korzystaniu z zasiłków macierzyńskich - by nie powiedzieć wyłudzeń i to niezwykle wysokich świadczeń - został opanowany. Rozwiązanie w postaci ustawy z 15 maja 2015 r. o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1066 ze zm.), która weszła w życie 1 stycznia br., dotyczyło jednak wyłącznie ograniczenia w uzyskiwaniu zbyt wysokich świadczeń przez osoby samozatrudnione. W poprzednim stanie prawnym miały one taką możliwość nawet wtedy, gdy opłacały wysoką składkę na ubezpieczenie chorobowe bardzo krótko - pierwotnie tylko przez jeden miesiąc.

Problem z nadużyciami w zakresie zasiłków chorobowych czy macierzyńskich nie zaczyna się jednak ani nie kończy na tzw. przedsiębiorczych matkach. To tylko jeden - choć dotychczas najmocniej nagłośniony - aspekt problemu. Tajemnicą poliszynela jest bowiem, że z wysokich zasiłków (czy w ogóle z zasiłków) przy niewielkim zaangażowaniu finansowym ze strony ubezpieczonych mogą nadal korzystać osoby, które choćby na chwilę zawrą umowę o pracę. Jeśli trwa ona minimum jeden miesiąc, ubezpieczony uzyskuje prawo do zasiłku - i to niekoniecznie w najniższej wysokości. Jego kwota zależy bowiem od wynagrodzenia, ale tylko tego formalnie ujętego w umowie o pracę. Jeśli więc strony stosunku pracy umówią się na wysoką kwotę, ale faktycznie wypłacana jest dużo niższa, dla ustalenia świadczenia w praktyce będzie mieć znaczenie ta pierwsza wartość. Bywa też, że stosowany jest jeszcze inny mechanizm - pracodawca wypłaca całość wynagrodzenia np. na rachunek bankowy, a pracownik "do ręki" zwraca mu "nadpłaconą" część. Tego rodzaju praktyki najpowszechniejsze są w kręgu rodzinnym. Zdarzają się od lat, jednak to w związku z ostatnimi zmianami w ustawie zasiłkowej od tego roku zwiększyła się liczba spraw, w których - jak nieoficjalnie mówią nam pracownicy ZUS - dochodzi do zawarcia pozornych umów o pracę z kobietami w ciąży. A korzystają z nich z pewnością nie tylko osoby bezrobotne czy pracujące na podstawie umów o dzieło, lecz także... samozatrudnione - nadużycia ze strony których miała ukrócić ostatnia nowelizacja.

@RY1@i02/2016/054/i02.2016.054.18300110a.803.jpg@RY2@

Patryk Słowik dziennikarz DGP

@RY1@i02/2016/054/i02.2016.054.18300110a.804.jpg@RY2@

Marta Nowakowicz-Jankowiak ekspert ds. wynagrodzeń

KTop

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.