Nie ma wyroku TSUE, ale unijną dyrektywę o delegowaniu trzeba wdrożyć
Z asady delegowania pracowników w ramach świadczenia usług z jednego państwa Unii Europejskiej do drugiego od dłuższego czasu są osią sporu między starymi członkami UE z zachodniej Europy a tymi nowymi ze środkowej i wschodniej części kontynentu. Przyczyna jest oczywista – przedsiębiorcy z biedniejszych krajów, gdzie wynagrodzenia są zdecydowanie niższe, mogli wysyłać pracowników za granicę, płacąc im mniej, niż zażądałby pracownik miejscowy. Działania krajów takich jak Francja doprowadziły jednak do uchwalenia dyrektywy, która pod hasłem ochrony praw pracowniczych i walki z „dumpingiem socjalnym” znacznie ogranicza możliwości delegowania.
Dyrektywa została zaskarżona do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przez Polskę i Węgry, ale trybunał nie zdążył jeszcze skargi rozpatrzyć. Tymczasem zegar tyka i dyrektywa musi zostać wdrożona w ciągu najbliższych miesięcy: do 30 lipca 2020 r. Największe zmiany przy okazji nowelizacji polskiej ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług będą dotyczyć pracodawców zagranicznych delegujących pracowników do Polski. Jednak również polscy pracodawcy, zwłaszcza tacy, którzy sami delegują pracowników do innych krajów, odczują wpływ nowych przepisów na swoją działalność.
Być może jednak zmiany obowiązywać będą tylko jakiś czas. Jeśli TSUE orzeknie bowiem niezgodność dyrektywy z unijną zasadą swobody przepływu usług, to straci ona moc, a implementowane przepisy zostaną najprawdopodobniej uchylone.©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.