Medycyna odwlekania pracy
Zbyt mała liczba lekarzy medycyny pracy i zbyt dużo wymogów związanych z badaniami – oba te czynniki mogą wkrótce skutecznie zablokować zatrudnianie 11,6 mln pracowników
W myśl przepisów antycovidowych przyjętych jeszcze w 2020 r. pracodawcy nie muszą przeprowadzać lekarskich badań okresowych większości pracowników, a w przypadku zatrudniania nowych regułą jest bezterminowe honorowanie dotychczasowych badań, przeprowadzonych przez poprzedniego pracodawcę. Tyle że wszystkie one stracą ważność w ciągu 180 dni od odwołania stanu zagrożenia epidemicznego przez rząd. Kiedy to nastąpi, jeszcze nie wiadomo. Zanim jednak rząd podejmie taką decyzję, powinien się głęboko zastanowić nad zmianą obecnie obowiązujących przepisów, tak by ułatwić pracodawcom realizację wymogów. Bez aktualnego badania medycyny pracy nie mogą oni bowiem dopuścić nikogo do pracy. A już teraz zdarzają się przypadki, że kandydat do pracy musi czekać przez kilka tygodni na przeprowadzenie wstępnego badania.
- Truizmem byłoby powiedzieć, że pracodawca traci w takiej sytuacji, ponieważ nie może skorzystać z pracownika, którego już zatrudnił lub zamierza zatrudnić. Kodeks pracy co do zasady wymaga, aby każdy pracownik dopuszczony do pracy posiadał orzeczenie lekarskie stwierdzające brak przeciwwskazań - komentuje Miłosz Awedyk, radca prawny i partner w PSC Littler Global. - Okres oczekiwania w kolejce przez pracownika potencjalnie naraża pracodawcę na koszty, w zamian za które nie uzyskuje żadnej korzyści. Jeśli bowiem umowa z pracownikiem jest już zawarta, a termin badania jest odległy, to za ten czas pracownikowi przysługuje wynagrodzenie - wskazuje prawnik.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.