Wydajność pracy można regulować
Wprowadzenie elastycznego czasu na wypełnienie obowiązków, większa dyscyplina przy udzielaniu urlopów, egzekwowanie dyżurów i kontrola zwolnień mogą znacząco podnieść produktywność
Chociaż ostatnie dwudziestolecie to czas prawdziwej rewolucji w wydajności pracy, podczas której produktywność polskich pracowników niemal się podwoiła, nadal pod tym względem krajowe firmy znajdują się w światowym ogonie. Jak wynika z ostatniego badania tempa wzrostu produktywności firmy Conference Board, zajmującej się analizą globalnego rynku pracy, Polacy wytwarzają zaledwie 46 proc. tego, co osoby zatrudnione w Stanach Zjednoczonych. Najbardziej wydajnie w Europie pracują Norwegowie (98 proc.) i Francuzi (80 proc.). - Polska ma jeszcze dużo do nadrobienia pod tym względem - komentują analitycy CB.
Urlop to przywilej
Po latach gospodarki centralnie sterowanej utarło się przekonanie, potwierdzone ustawodawstwem, że urlop przysługuje każdemu niezależnie od efektów pracy, wydajności, zakresu ponoszonej odpowiedzialności. Jednak w dobie kryzysu i spowolnienia gospodarczego praktyka powinna ewoluować. - W krajach anglosaskich i protestanckich, gdzie praca jest traktowana niemal jak sacrum, przywilej dni wolnych wykorzystywany jest oszczędnie - komentuje Marta Kuczyńska, specjalistka ds. doradztwa personalnego. - Nie mówiąc już o zwyczajach panujących w Azji, gdzie mało kto pozwala sobie na urlop.
Nie znaczy to, rzecz jasna, że trzeba naśladować najbardziej skrajne praktyki. Warto jednak pamiętać, że to praca jest przywilejem, a nie dni wolne - podkreślają specjaliści. - Zdarza się, że pracownicy zdają sobie z tego sprawę, dopiero gdy firma traci zleceniodawców, ogłasza upadłość i wszyscy wędrują na przymusowe wakacje - mówi Kuczyńska. - Lepiej zatem uprzedzić takie sytuacje i o dyscyplinę zadbać zawczasu.
Prawo do urlopu jest zagwarantowane w kodeksie pracy (Dz.U. z 1998 r. nr. 21, poz. 94 z późn. zm.). Nieudzielenie wolnego w należnym wymiarze jest wykroczeniem przeciwko prawom pracowniczym i podlega grzywnie w wysokości od 10 do 30 tys. zł. Jednak zgodnie z art. 167 ustawy nie ma ono bezwzględnie wiążącego charakteru. Oznacza to, że w pewnych przypadkach pracodawca może tego prawa odmówić, negocjować jego udzielenie, zaproponować inny, bardziej odpowiadający interesom przedsiębiorstwa termin. Urlopu można nie udzielić, jak określa to kodeks pracy, "gdy zasługujący na ochronę interes pracodawcy wymaga obecności zatrudnionego". Ponadto pracodawca może odmówić uwzględnienia wniosku, jeżeli pracownik "zamierza wykorzystać go niezgodnie z przeznaczeniem" (np. jako formę rewanżu na pracodawcy). - Ustawodawca nie precyzuje jakie zachowania mogą o tym świadczyć - tłumaczy Kuczyńska. - Można zatem, jeśli to konieczne, zastosować tzw. klauzulę generalną, wyrażoną w kodeksie pracy. Mówi ona o tym, że nie wolno robić użytku ze swojego prawa, w tym wypadku prawa do urlopu, gdy jest on sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem lub zasadami współżycia społecznego. Takie zachowanie nie podlega bowiem ochronie prawnej.
Cudowne ozdrowienia
Miesiące letnie to szczytowy okres lewych zwolnień chorobowych. Jak podaje Eurostat, agencja statystyczna Eurolandu, Polska jest niechlubnym rekordzistą pod względem przebywania pracowników na popularnym L4. W 2011 r. Polacy spędzili na zwolnieniu chorobowym ponad 246 mln dni pracy. Z tego prawie 30 proc. przypadało na III kw., w którym pracownicy zazwyczaj biorą urlopy. Nielegalne, opłacane z budżetu wakacje chorobowe, jak twierdzą specjaliści, najczęściej wykorzystywane są do przeprowadzenia prac remontowych, malarskich, ogrodowych czy porządkowych. Zdarza się jednak, że nieuczciwi pracownicy wyjeżdżają poza miejsce pobytu wskazane na zwolnieniu, a także wykonują pracę na rzecz innego podmiotu. Plaga letnich zwolnień powodowana jest bowiem często możliwością podjęcia dodatkowej, dobrze płatnej pracy sezonowej. - Gdy pojawi się w firmie podejrzenie, iż duża część personelu przedstawia zwolnienie lekarskie, pracodawca ma prawo zarządzić kontrolę, czyli złożyć zatrudnionemu niezapowiedzianą wizytę - mówi Kuczyńska. - Inspekcja taka może być także przeprowadzona przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, podczas choroby pracownik otrzymuje bowiem zasiłek w wysokości 80 proc. swojego wynagrodzenia.
Pod kątem prawidłowości korzystania ze zwolnień lekarskich ZUS w 2011 r. skontrolował 159 tys. osób. W wyniku inspekcji ponad 5,1 tys. z nich straciło prawo do zasiłku, co spowodowało cofnięcie wypłat na ponad 5,4 mln zł. - Zwolnienia lekarskie są coraz bardziej rygorystycznie weryfikowane. Sądzę, że po upublicznieniu danych za ubiegły rok okaże się, że przeprowadzonych zostało więcej kontroli niż podczas poprzednich dwunastu miesięcy. Groźba zwolnienia jest silnym lekarstwem - ocenia Kuczyńska.
Pod telefonem
Korzyści związane z podnoszeniem wydajności daje także bardziej skrupulatne przestrzeganie zapisów dotyczących możliwości pełnienia w zakładzie dyżurów. Zgodnie z kodeksem pracy chodzi o "pozostawanie, na polecenie pracodawcy, poza normalnymi godzinami pracy w gotowości do wykonywania obowiązków wynikających z umowy o pracę w zakładzie lub w innym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę". Pełnienie dyżuru na polecenie pracodawcy stanowi zatem obowiązek zatrudnionego. Oznacza to, że co do zasady pracownik nie może odmówić jego wykonania. W przepisach i praktyce prawa ukształtował się podział na domowe oraz wykonywane w innym miejscu dyżury, które różnią się sposobem rekompensaty. Czas ten nie musi być wliczany do czasu pracy, chyba że pracownik wykonywał wtedy swoje obowiązki. Nie przysługuje mu zatem wypłata dodatkowego wynagrodzenia lub dodatku (dnia wolnego) w takim wymiarze, jak w przypadku godzin nadliczbowych. Jeżeli jednak nie wykonywał obowiązków, za czas pozostawania "w gotowości" na terenie zakładu pracy może uzyskać wolne w wymiarze odpowiadającym długości dyżuru albo wynagrodzenie wynikające z zaszeregowania (jeżeli taki składnik pensji nie został wyodrębniony w umowie o pracę przysługuje mu 60 proc. pensji).
Gotowość do pracy w domu w ogóle nie stanowi podstawy do wypłaty lub rekompensaty. Firma może jedynie, o ile jest to dla niej korzystne, wprowadzić w tym zakresie wewnętrzne regulacje w przepisach zakładowych lub umowie o pracę. - Trzeba jednak pamiętać, że czas pełnienia dyżuru nie może naruszać prawa do odpoczynku - przypomina Roman Michalik, analityk rynku pracy. Pracodawca powinien zatem wyznaczać je w taki sposób, aby zagwarantować pracownikowi prawo do nieprzerwanego, jedenastogodzinnego odpoczynku podczas doby i co najmniej 35 wolnych od pracy godzin w ciągu tygodnia. W praktyce oznacza to zakaz dyżurów całodobowych. - Przepisów tych nie można także zastosować w odniesieniu do osób w imieniu właściciela zarządzających zakładem pracy, które, jak wynika to z zakresu ich obowiązków, ponoszą zdecydowanie większą odpowiedzialność - mówi Michalik.
Elastyczne biuro
Szczególnie w małych firmach duże korzyści daje wprowadzenie elastycznego czasu pracy. Jak wynika z badań korporacji Regus udostępniającej tego rodzaju rozwiązania, 80 proc. pracowników w przedsiębiorstwach zatrudniających do 250 osób uważa, że wprowadzenie takich zasad przyniosło firmie korzyści (takiego samego zdania jest 68 proc. zatrudnionych przez korporacje). Respondenci podkreślili, że dzięki mobilnym rozwiązaniom są lepiej zmotywowani, mają więcej energii, mniej czasu przeznaczają na zwolnienia i urlopy, a przychody firmy uległy zwiększeniu. Pracownicy coraz więcej czasu spędzają w terenie, mobilność z kolei sprawia, że swoje obowiązki mogą wykonywać poza biurem. - Dzięki wprowadzeniu elastycznego czasu pracy mniejsza spółka może zaoszczędzić na kosztach prowadzenia biura - zauważa Krzysztof Rudyk, country manager firmy Regus w Polsce. Umowa o pracę na niepełny etat staje się bardziej dostępna już nie tylko dla freelancerów, ale także dla pracujących mam i osób starszych. Osoby wchodzące na rynek z kolei bardziej są skłonne do poszukiwania pracodawcy w nowych obszarach i specjalizacjach.
@RY1@i02/2013/151/i02.2013.151.13000040l.802.jpg@RY2@
Pracować wydajniej
Za kółkiem, w aptece i w przychodni
Ustawa o czasie pracy kierowców (Dz.U. z 2012 r. poz. 1155 ze zm.) wprowadza zasadę, że do czasu pracy kierowcy nie wlicza się dyżuru, jeżeli podczas niego kierowca nie wykonuje swoich obowiązków. Jednak dalej ustawa nakazuje wliczenie do dyżuru przerw przeznaczonych na odpoczynek, które należy pomniejszyć o 15 minut płatnej, wliczanej do czasu pracy przerwy za każde sześć godzin wykonywania obowiązków zawodowych. Jest ona traktowana jako "pozostawanie w gotowości do przejęcia prowadzenia pojazdu" (dyżur załogi). Wysokość rekompensaty za dyżur kierowcy jest określona w regulacjach ogólnych i powinna być określona aktami zakładowymi. Nie może jednak być niższa niż połowa wynikającego z przepisów kodeksowych wynagrodzenia.
Własne regulacje dotyczące dyżurów mają także farmaceuci. Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2008 r. nr 45, poz. 271 ze zm.) przewiduje, że godziny otwarcia aptek ogólnodostępnych (nieszpitalnych) powinny być dostosowane do potrzeb pacjentów, w szczególności zapewniać dostępność świadczeń również w nocy, dni wolne od pracy, niedziele i święta. Skutkiem tego właściciel apteki może nakazać farmaceucie odbycie dyżuru nocnego, a ten ma obowiązek go wykonać. Powinien on być wliczony do czasu i rozliczony według regulacji dotyczących dyżurów pracowniczych.
Ustawa o działalności leczniczej (Dz.U. z 2013 r. poz. 217) z kolei wprowadza pojęcie dyżuru medycznego, którego czas wliczany jest do okresu zatrudnienia.
Aleksandra Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu