Pracodawca dobry, bo wypłacalny, chociaż nie bezbłędny
Rozmowa z Dariuszem Mińkowskim, zastępcą okręgowego inspektora pracy w Warszawie ds. prawno-organizacyjnych
Jakim pracodawcą jest administracja centralna?
To zależy, czy mówimy o administracji centralnej jako o podmiocie podlegającym kontroli, czy jako o pracodawcy dla pracowników.
Z naszych doświadczeń wynika, że jako podmiot kontroli jest to dość trudny zakład pracy, zwłaszcza gdy dochodzi do konfliktu polegającego na innej interpretacji przepisów, szczególnie jeśli mówimy o dużych urzędach centralnych. Ma doskonałą obsługę prawną. Jednak z tego względu jest też dla nas dobrym partnerem do współpracy. Niekwestionowanym atutem każdego organu administracji, nie tylko szczebla centralnego, jest płacenie wynagrodzenia, i to w terminie. Problemy, jeśli są, dotyczą np. czasu pracy, naliczania wynagrodzeń, indywidualnych roszczeń pracowników związanych z wypowiedzeniami czy odwołaniem ze stanowisk kierowniczych.
W przypadku administracji centralnej specyfika problemów jest trochę inna niż w innych podmiotach, bo pewne standardy postępowania są określane ustawowo i urzędy nie mogą sobie pozwolić na naruszenie przepisów finansowych. Zdarzają się jednak naruszenia czasu pracy wynikające z niewiedzy albo przeoczenia.
Kogo inspektorzy pracy wolą kontrolować: urzędy centralne czy prywatnych przedsiębiorców?
Na pewno organy administracji centralnej są to tzw. pewne podmioty. Nie ma ryzyka, że ministerstwo czy jakiś inny organ administracji centralnej lub publicznej zlikwiduje swoją działalność i ucieknie. Taki organ zawsze też odpowiada na wezwania i żądania inspektora. Pod tym względem jest podmiotem wręcz oczekiwanym do kontroli.
Proszę się nie pogniewać, ale to brzmi jak laurka. Czy jest jakieś "ale", rysa na pozytywnym obrazie kontrolowanego?
Kontrole w administracji centralnej są trudne, bo dodatkowym elementem jest zwykle duża liczba organizacji związkowych, co dodatkowo angażuje inspektora w szerokie poradnictwo, a to z kolei wydłuża czynności kontrolne. Dlatego do kontroli takich podmiotów dobieramy najczęściej osoby z sekcji prawnej, które mają wiedzę, doświadczenie i są kreatywne oraz potrafią się dostosować do nagłych sytuacji. Czasami spotykamy się z ciekawymi zagadnieniami prawnymi, z którymi nigdzie wcześniej nie mieliśmy do czynienia.
Czy wszystkie kontrole, jakie prowadzicie w administracji centralnej, są planowane?
Nie. Planując czynności kontrolne, bierzemy pod uwagę kontrole planowe w zakresie narzuconym przez Radę Ochrony Pracy czy przez Główny Inspektorat Pracy. Chodzi np. o bezpieczeństwo i higienę pracy czy czas pracy w administracji publicznej. Typując do kontroli, analizujemy, czy dany problem występuje w danej grupie podmiotów i jaka jest jego skala.
Duża liczba kontroli następuje w odpowiedzi na skargę indywidualnych pracowników lub związków zawodowych, które sygnalizują problemy dotyczące np. negocjowania treści regulaminów pracy, dokumentów czy układu zbiorowego. Podlega to wprawdzie naszej analizie w momencie rejestracji, ale jest to obszar, który bardzo często wywołuje kontrowersje mogące przerodzić się w spór zbiorowy.
Częste są skargi pracowników, które dotyczą niewypłaconych godzin nadliczbowych, zmiany stanowiska pracy, rzadziej likwidacji stanowiska. W grupie podmiotów administracji i szkolnictwa najwięcej skarg dotyczy mobbingu i dyskryminacji. Skala tych problemów nie jest jednak duża, nie wszystkie skargi są też zasadne.
W raporcie dotyczącym funkcjonowania służby cywilnej NIK zwraca uwagę na brak jasnej ścieżki kariery. Czy przepisy w tym zakresie są nieprecyzyjne albo niewystarczające?
Nie chciałbym generalizować, ale czasami jest to wynik braku przepisów, a czasami niewłaściwego ich rozumienia i stosowania.
Od kilku lat obserwujemy problemy z rozróżnieniem mianowania i powołania. Ostatnio w trakcie kontroli w jednej z jednostek ministerstwa stwierdziliśmy zatrudnienie pracowników przez pewien czas na czarno, bo nie mieli umowy, lecz powołanie, które nie miało cech utworzenia stosunku pracy. Wszystko dlatego, że powołanie nie nastąpiło w trybie kodeksu pracy, lecz na stanowisko. Co więcej, był tam nawet problem z ustaleniem, kto jest osobą działającą w imieniu pracodawcy.
Dodam, że trudności z rozróżnieniem mianowania i powołania występują zarówno w administracji centralnej, jak i administracji niższego szczebla.
Co radziłby pan administracji centralnej jako pracodawcy?
Tak jak w każdym dużym przedsiębiorstwie należy zwracać uwagę na strefę pracowniczą. W pracy zazwyczaj spędzamy jedną trzecią naszego życia, więc warto dbać o zadowolenie pracowników, możliwości awansu czy dokształcania się. Wyższa będzie wtedy jakość ich pracy, a mniej będzie problemów. Czasami się okazuje, że kłopotów, które musimy rozwiązywać za pomocą kontroli, można było uniknąć, gdyby dobrze zostały poprowadzone negocjacje lub istniało zrozumienie wewnętrzne.
Liczba podmiotów, które kontrolowaliśmy przez ostatnie trzy lata, nie wskazuje jednak na to, aby administracja centralna była tym rodzajem pracodawcy, który szczególnie wymaga zaangażowania z naszej strony. Jeśli już do tego dochodzi, to problemy są trudne, ale musimy sobie z tym poradzić.
@RY1@i02/2013/112/i02.2013.112.08800070b.802.jpg@RY2@
wojtek górski
Dariusz Mińkowski, zastępca okręgowego inspektora pracy w Warszawie ds. prawno-organizacyjnych
Rozmawiała Grażyna J. Leśniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu