Politycy chcą zadbać o kobiety w pracy. Czy obecne prawo tego nie gwarantuje?
Równość płac kobiet i mężczyzn to temat ważny i nośny, a przez to coraz bardziej modny. Widać to zwłaszcza w toczącej się obecnie kampanii wyborczej. Przeciwdziałanie nierównościom w wynagradzaniu za pracę obu płci to postulat, który pojawia się zarówno z prawej, jak i lewej strony politycznej. Postanowiliśmy sprawdzić, w jakim stopniu partyjne propozycje są trafione. I czy w ogóle potrzeba nam zmian w prawie w tym zakresie, skoro przepisy kodeksu pracy dotyczące dyskryminacji są rozbudowane, a ostatnia nowelizacja (która weszła w życie 7 września) jeszcze bardziej wzmocniła te regulacje.
Program PiS głosi odważnie: będą nowe rozwiązania legislacyjne, wyższe standardy w kodeksie pracy i innych ustawach, więcej narzędzi do wyrównywania szans w środowisku zawodowym i do egzekwowania zasady równości. Najwięksi pracodawcy będą przeprowadzać ankiety dotyczące wynagrodzeń kobiet i mężczyzn co dwa lata, a także publikować raporty o równości wynagrodzeń (aby wszystko w tym względzie było przejrzyste). A w razie dużych różnic płacowych – będą opracowywać plan działania na rzecz wyrównywania pensji.
Koalicja Obywatelska chce z kolei wprowadzić mechanizm równowagi płci na stanowiskach kierowniczych i menedżerskich w instytucjach państwowych i spółkach Skarbu Państwa – czyli ilościowe wymogi w tym zakresie. Najdalej idzie jednak Lewica. Proponuje zakaz udziału w przetargach dla tych firm, które nie mają certyfikatu sprawiedliwych płac.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.