Czas na rewizję ustawy o sygnalistach
Pracownicy powiatowego sanepidu ujawnili nieprawidłowości - od mobbingu po podejrzenie korupcji. Mimo że prawo nie zakazuje anonimowych zgłoszeń, urząd odmówił zajęcia się sprawą, co zdaniem ekspertów pokazuje potrzebę przeglądu i korekty ustawy,
W jednej z powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych, według grupy pracowników, kompetencje merytoryczne mają przegrywać z układami personalnymi. Dlatego postanowili to zasygnalizować pracodawcy. Zwrócili się do kancelarii prawnej, by ta w ich imieniu przekazała zgłoszenie sygnalizacyjne i zawiadomiła o nieprawidłowościach Głównego Inspektora Sanitarnego.
Zarzuty
- Lista zarzutów jest długa i dotyczy zarówno sfery organizacyjnej, jak i potencjalnie karnej. Jest w nich mowa o osobach piastujących wysokie stanowiska bez wymaganego wykształcenia kierunkowego, ale też o mobbingu czy działaniach o charakterze korupcyjnym – mówi mecenas Marek Kowalski z kancelarii adwokackiej w Gdańsku, który zgodził się złożyć formalne zawiadomienie w imieniu pracowników stacji, gwarantując im tym samym anonimowość, na której im bardzo zależało. Jak informuje, osoby zgłaszające obawiały się odwetu i utraty pracy. Ich lęk potęgowały do tego głośne medialne doniesienia o osobach, które po ujawnieniu nieprawidłowości w instytucjach państwowych stały się „kozłami ofiarnymi”. Do tego, jak mówi, według relacji pracownic system ochrony wewnątrz jednostki był fikcją. Wskazywały one na sytuację, w której szkolenie z zakresu przeciwdziałania mobbingowi prowadziła osoba, której te zarzuty bezpośrednio dotyczyły.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.