Apple: iPhone nie śledzi swoich właścicieli
Amerykański gigant wydał stanowcze oświadczenie, w którym podważa podejrzenia Federalnej Komisji ds. Komunikacji (Federal Communications Commission) oraz senatora Ala Frankena.
Chodzi o dane gromadzone w pamięci iPhone’ów. Wśród wielu usług oferowanych przez to urządzenie jest i taka, która pozwala na wzajemne zlokalizowanie się użytkowników w celu na przykład spędzenia wolnego czasu. Jednak coraz więcej Amerykanów obawia się, że w ten sposób ich partnerzy czy współmałżonkowie mogą się dowiedzieć o ich dyskretnych eskapadach. Aby uciąć tego typu spekulacje i utrzymać sprzedaż iPhone’ów koncern z Kalifornii wydał wczoraj stanowcze oświadczenie dementujące informacje senatora i FCC.
- Apple nie śledzi lokalizacji twojego iPhone’a. Nigdy tego nie robiliśmy i nie zamierzamy kiedykolwiek tego robić - podał koncern.
Zdaniem jego przedstawicieli, aby świadczyć wyżej wspomnianą usługę, wystarczy, by iPhone zlokalizował najbliższy punkt dostępu do internetu (hot spot) lub nadajnik wi-fi. Jednak każdy z nich może, zdaniem Apple’a, znajdować się nawet 100 kilometrów od miejsca, w którym faktycznie znajduje się użytkownik iPhone’a. Na podstawie tak zgromadzonych danych nie jest więc możliwe odtworzenie dokładnego miejsca, gdzie przebywał użytkownik, chyba że chce on zachować w dyskrecji wiadomość, iż w ogóle wyjechał z miasta i udał się w dalszą podróż. Dane o przemieszczaniu się użytkownika są kopiowane do programu iTunes.
Aby uciąć wszelkie spekulacje, Apple zapowiedział jednak, że w kolejnej edycji programu komputerowego do iPhone’a w ogóle skasuje usługę wzajemnego namierzania użytkowników iPhone’ów. Nowy model ma się pojawić w przyspieszonym tempie już za kilka tygodni. Na tę wiadomość akcje Apple’a wczoraj zdrożały o 1 dolara, do 351 dolarów.
Główny konkurent Apple’a, Google Inc., z tego samego powodu musiał stawić czoła ostrej krytyce w Stanach Zjednoczonych. Klienci obawiają się, że telefony komórkowe używające programu Android śledzą miejsca przebywania klientów i magazynują je na twardym dysku.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu