Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

mPos może pomóc w walce z gotówką

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Dzięki prostej obsłudze i niskim kosztom przenośny terminal płatniczy może zachęcić mniejszy biznes do rozpoczęcia akceptacji kart. Ale czy wygra z przyzwyczajeniami Polaków?

Wśród barier stojących na drodze rozwoju obrotu bezgotówkowego wymienia się m.in. przyzwyczajenia części konsumentów do gotówki. Czy można, a jeżeli tak, to w jaki sposób zmienić te przyzwyczajenia?

Badania podkreślają, że przyzwyczajenie do gotówki jest widoczne i ma kilka przyczyn. Wydaje się, że najważniejszą jest możliwość kontroli nad swoim budżetem domowym. Konsument, jeżeli ma 500 zł w gotówce i wydaje pieniądze na zakupy, to widzi, jak mu ta kwota zmniejsza się w miarę dokonywania kolejnych wydatków. Jeżeli zaś korzysta z karty płatniczej, to plastik wygląda cały czas tak samo, niezależnie od tego, czy wyda się 50 zł czy 200 zł. Drugim istotnym czynnikiem jest obawa przed pełnym ujawnieniem swoich wydatków oraz lęk przed kradzieżą karty. Jeżeli spróbujemy wyeliminować te przyczyny możemy mieć szansę na przekonanie części "gotówkowców" do kart.

Odpowiem na to pytanie w szerszym kontekście. Polacy jako społeczeństwo mają niski poziom zaufania do siebie wzajemnie. Tymczasem przekazywanie płatności za wykonaną usługę czy zakupiony towar wymaga tego zaufania i z jego brakiem wiążę fakt, że ponad 80 proc. płatności wykonywane jest gotówką. Poza tym udział rodzin z dochodem poniżej 2,4 tys. zł miesięcznie jest bardzo duży. Oni nie mają kont, bo i po co im one? Oni walczą o przeżycie. Bieda istnieje w społeczeństwie. I teraz wyobraźmy sobie sklep, który obsługuje tych ludzi. Jeżeli schodzi się do niskich marż, to te 2 proc. z tytułu obsługi transakcji kartą to może być bardzo dużo.

Analizując zwyczaje płatnicze konsumentów wyodrębniliśmy pięć stopni odejścia od gotówki do transakcji bezgotówkowych. Pierwszy etap to jest zwykle wypłata z bankomatu i korzystanie z gotówki. Drugi etap to skorzystanie z płatności kartą na stacji benzynowej lub w hipermarkecie. To wynika z tego, że tam bardzo dużo ludzi płaci kartą, więc osobie, która nigdy tego wcześniej nie robiła, łatwiej się przełamać. Dwa kolejne kroki to rozszerzanie liczby kategorii miejsc, w których płaci się bezgotówkowo. Najczęściej pojawia się na tej liście restauracja i inne usługi, a później sklepy odzieżowe. Wreszcie na końcu tej drogi płaci się właściwie tylko i wyłącznie kartą i pojawia się niechęć do gotówki. Osoba będąca na tym etapie rezygnuje z usług i zakupów w punktach, gdzie nie można zapłacić kartą.

Narodowy Bank Polski stara się stać na dwóch nogach. Z jednej strony promujecie obrót bezgotówkowy, ale z drugiej strony inwestujecie dużo w nowe banknoty, ich zabezpieczenia itd...

NBP jest, jak wiadomo, emitentem banknotów oraz monet i jest zobowiązany do dbania o bezpieczeństwo obrotu gotówkowego. Z drugiej jednak strony od kilkunastu lat promuje obrót bezgotówkowy. Odbywa się to w różnej formie. Pewne działania NBP podejmuje bezpośrednio, jak np. Akademia Dostępne Finanse, ale również wspieramy organizacje propagujące obrót bezgotówkowy. Jedną z nich jest Koalicja na rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności, która przygotowała "Program rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce". Większość działań tam zaproponowanych została już rozpoczęta, i to zarówno po stronie rynkowej, jak i ze strony administracji publicznej.

Skoro powstał "Program rozwoju obrotu bezgotówkowego" oznacza to, że nie jest z nim najlepiej. Jak wyglądamy pod tym względem na tle innych krajów?

Od 2005 roku NBP przedstawia porównania obrotu bezgotówkowego z innymi krajami Unii Europejskiej w zakresie głównych wskaźników. Polska na tle innych krajów wygląda różnie w zależności od wskaźnika. Na przykład za 2013 rok wskaźnik liczby rachunków na jednego mieszkańca w Polsce (1,57) jest dużo lepszy niż średnia dla Unii Europejskiej (1,01). Ale to nie jest pełny obraz. Bo zgodnie z metodologią stosowaną przez Europejski Bank Centralny są tutaj doliczane również rachunki oszczędnościowe, walutowe itd. A wiemy skądinąd, że u nas wciąż ok. 20 proc. osób dorosłych nie ma wcale rachunku. Podczas gdy w Unii Europejskiej blisko 90 proc. obywateli z konta bankowego korzysta. Jesteśmy więc w praktyce dużo niżej, niż wskazywałyby same statystyki. Inne wskaźniki, takie jak liczba kart na mieszkańca, liczba terminali do przyjmowania płatności bezgotówkowych czy liczba i wartość transakcji plasują z kolei Polskę w dolnych rejonach rankingu. Na przykład średnio na mieszkańca mamy 0,9 karty, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej to ponad 1,5 karty.

Rozwój obrotu bezgotówkowego nie jest celem samym w sobie. Klienci i firmy powinny dostrzegać korzyści z tego tytułu. Czy przedsiębiorcy te zalety widzą?

Nasza organizacja przeprowadziła badanie na grupie mikro i małego biznesu. Ci przedsiębiorcy, którzy nie akceptują płatności bezgotówkowych wskazują w większości, że nie robią tego z powodu braku takiej potrzeby biznesowej. Po prostu nie odczuwają presji ze strony klientów do tego, aby płatności kartami przyjmować. Aspekt kosztowy pojawiał się dopiero na trzecim czy czwartym miejscu. Na wyższej pozycji był koszt terminala, a wysokość prowizji była niżej. Z drugiej strony ta dyskusja o interchange i proces legislacyjny wygenerowały ogromną ilość informacji na ten temat. Przedsiębiorcy przychodzili do nas z takim pytaniem, jak te koszty się zmieniły i czy oni mogą na tym skorzystać.

Z jednej strony bardzo dużą część społeczeństwa ma awersję do kart, korzysta z gotówki i nie chce tego zmieniać, ale z drugiej strony mam wrażenie, że w Polakach jest duża skłonność do absorbcji nowoczesnych rozwiązań płatniczych.

Jesteśmy trzecim krajem na świecie pod względem liczby transakcji zbliżeniowych. Ponad 60 proc. terminali akceptuje już płatności bezstykowo. Udział kart zbliżeniowych sięga już 70 proc. Mamy komercyjne wdrożenia płatności mobilnych dzięki współpracy banków z telekomami, dużo mówi się o płatnościach mobilnych z wykorzystaniem chmury obliczeniowej, a także projektach IKO oraz PeoPay. To unikalne przedsięwzięcia na skalę światową i Polska wyprzedziła w tym zakresie inne rynki.

Ale dlaczego Polska jest w tym segmencie tak innowacyjna?

Nie mieliśmy spuścizny starych technologii. Przez to, że rozwijamy się krócej, nie musimy zastępować starych technologii nowymi, tylko od razu możemy wdrażać rozwiązania najnowocześniejsze, przeskakując jednocześnie niektóre etapy rozwoju.

Polacy lubią być innowacyjni i w ten sposób wyróżniać się na tle innych. Poza tym ta innowacyjność opłaca się bankom, bo przywiązuje do nich najmłodszych klientów, łaknących nowinek technologicznych. A ci klienci są w sile wieku i mają albo mogą wkrótce mieć wysokie dochody. To łakomy kąsek dla instytucji finansowych. Konsument myśli w następujący sposób: jeżeli bank zaoferuje mi sposób płatności, który mnie interesuje, to przychylniej spojrzę także na inne produkty, które ten bank chce mi sprzedać. A to wiąże się z innym charakterystycznym dla Polski zachowaniem, że klienci traktują banki całościowo. To znaczy, że w jednym banku mają niemal całość swoich finansów, a więc rachunek, kartę, pożyczkę, kredyt hipoteczny itd. Związanie ze sobą klienta poprzez innowacje daje mi większe szanse na sprzedanie mu innych produktów.

Czy mPOS może być rozwiązaniem, które wykorzystując tę skłonność Polaków do absorbcji nowoczesnych rozwiązań, spowoduje zwiększenie sieci akceptacji oraz zachęci do płacenia kartami tych, którzy robią to wciąż gotówką?

Moim zdaniem mPOS może wypełnić pewną lukę, która istnieje na rynku. Tradycyjny terminal to urządzenie mogące służyć do oferowania wielu usług, takich jak doładowania telefonów czy cash back. Ale to powoduje, że jest to maszyna skomplikowana i może część potencjalnych akceptantów odstraszać. mPOS może tu pełnić rolę edukacyjną. To proste urządzenie współpracujące z telefonem komórkowym, służące tylko i wyłącznie do płatności. W dodatku niska cena i struktura opłat, w której nie ma czynszu za dzierżawę. mPOS może zachęcić do rozpoczęcia akceptacji kart. Później, gdy biznes rośnie i zapotrzebowanie na akceptację płatności także wzrasta, mPOSa można oczywiście zastąpić tradycyjnym terminalem.

mPOS to zupełnie inne urządzenie niż tradycyjny terminal. Ma być w torbie, ma być bardzo lekki i przenośny, musi działać na baterii bardzo długo, szybko się uruchamiać i być znacznie tańszy w utrzymaniu. Nie jest przeznaczony dla biznesu, który przyjmuje kilkanaście płatności dziennie, tylko kilka w tygodniu. Pamiętajmy przy tym, że od nowego roku kolejne grupy przedsiębiorców zostaną objęte obowiązkiem ewidencjonowania przychodów za pomocą kas fiskalnych. Mam na myśli np. lekarzy, kosmetyczki czy warsztaty samochodowe. Być może przy tej okazji zdecydują się na rozpoczęcie akceptacji kart, a mPOS doskonale się do tego nadaje.

A czy mPOS skierowany jest do jakichś konkretnych branż czy też będzie się nadawać np. do stacjonarnego sklepu?

Pierwszą branżą, do której kierujemy naszą ofertę mPOS-ów, są korporacje taksówkowe. Z pilota prowadzonego właśnie między innymi z taksówkarzami wynika, że doceniają oni prostotę tego urządzenia, które jest cały czas gotowe do użycia, a więc w razie konieczności przyjęcia płatności kartą nie trzeba go uruchamiać jak tradycyjny terminal. W naszym pilocie mPOS został bardzo dobrze przyjęty także przez kosmetyczki. Zwłaszcza że dziś nawet duże gabinety to nie jest jedna firma, tylko poszczególne kosmetyczki dzierżawią krzesło i prowadzą działalność na własny rozrachunek. Dla nich mPOS dobrze się sprawdza, szczególnie tam gdzie jest mobilność, a więc np. przy dostawach jedzenia.

Dzięki mPOSowi po raz pierwszy mamy do czynienia z terminalem, z którego można korzystać i nie trzeba płacić miesięcznego czynszu za dzierżawę. Przedsiębiorcy, z którymi rozmawialiśmy, a którzy nie rozpoczęli jeszcze akceptacji kart, pytają, czy można kupić terminal, by uniknąć podnoszenia sobie kosztów stałych. To wychodzi naprzeciw ich oczekiwaniom. Dlatego wydaje mi się, że mikrobiznes powinien być zainteresowany mPOSem z uwagi na koszty i łatwość obsługi.

Czy z punktu widzenia banku centralnego mPOS pozwala zniwelować którąś z barier rozwoju obrotu bezgotówkowego?

Oczywiście. Różne badania pokazują, że udział punktów handlowo-usługowych akceptujących karty płatnicze oscyluje wokół 20 proc. Oznacza to, że 80 proc. sklepów i innych punktów usługowych nie przyjmuje płatności bezgotówkowych. Jedną z ważniejszych przyczyn jest wysoki koszt dzierżawy terminala i dla firm, dla których jest to barierą, mPOS może być rozwiązaniem problemu.

MasterCard ogłosił program dopłat dla agentów instalujących mPOS-y z funkcją zbliżeniową. Jak długo ten program potrwa?

Obecnie program zaplanowany jest do końca tego roku. Na tym etapie nie mogę jeszcze stwierdzić, czy zostanie przedłużony na kolejny rok. Mogę natomiast zadeklarować, że zawsze będziemy wspierać rozwój sieci akceptacji, jeżeli nie w ten, to w inny sposób, pod warunkiem jednak, że nasze wsparcie będzie miało szansę być efektywne.

mPOS

mPOS - to proste urządzenie współpracujące z telefonem komórkowym, służące tylko i wyłącznie do płatności. Dzięki niemu:

płatności mogą być przyjmowane w każdym miejscu

terminal jest w telefonie,

to łatwa i intuicyjna obsługa,

nie ma opłat za zainstalowanie i korzystanie z aplikacji,

nie ma dodatkowych opłat za dzierżawę terminala,

pieniądze są zawsze bezpieczne, nawet w przypadku zgubienia telefonu - zabezpieczenie stanowi poufny, ustalony przez użytkownika numer służy do logowania do aplikacji.

@RY1@i02/2014/223/i02.2014.223.000001200.802.jpg@RY2@

fot. wojciech górski

Jacek Uryniuk

jacek.uryniuk@infor.pl

@RY1@i02/2014/223/i02.2014.223.000001200.103.gif@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.