Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Obawy przed Zielonym Ładem traktujmy poważnie

18 stycznia 2024
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

F ala politycznej polaryzacji dotarła do Niemiec, które do tej pory uchodziły w Europie za wzór politycznej stabilności i umiaru. Rolnicy, mimo kilkunastostopniowych mrozów, zablokowali drogi w całym kraju. Tysiące z nich wjechały ciągnikami do Berlina. Do protestu przyłączyli się m.in. kolejarze i kierowcy ciężarówek, a sympatyzują z nimi również inne grupy. Według „Bilda” poparcie dla protestu deklarowało 69 proc. badanych. W tym tygodniu rolnicy usiedli do rozmów z rządem. Dziś upływa termin wyznaczony przez rolnicze związki na osiągnięcie porozumienia – w innym razie protesty mogą zostać wznowione.

W tle niepokojów są kontrowersje związane z polityką klimatyczną i kosztami transformacji. Obawy i poczucie przytłoczenia obciążeniami związanymi z Zielonym Ładem – choć nie w tak spektakularny sposób – dawały o sobie za Odrą znać już wcześniej, m.in. podczas prac nad regulacjami dotyczącymi instalacji grzewczych opartych na gazie i olejach opałowych. Oliwy do ognia dolała listopadowa decyzja Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował legalność planów przesunięcia na rzecz transformacji niewykorzystanych środków z funduszu covidowego – według sędziów było to próbą ominięcia konstytucyjnego limitu zadłużenia. Rezultat? Konieczność szybkiego znalezienia 60 mld euro w budżecie poprzez cięcia i podwyżki podatków. Jedną z grup, które „zrzucą się” na załatanie dziury budżetowej, mieli być właśnie rolnicy. Rząd chce odebrać im ulgi na zakup diesla do pojazdów i maszyn rolniczych.

Berlin liczy, że napięcia ostatecznie uda mu się rozładować, np. poprzez mechanizm Klimatgeld, czyli nowego świadczenia klimatycznego, kompensującego nowe koszty dla obywateli, ale ten miałby wejść w życie dopiero za trzy lata – równolegle z unijnymi opłatami za emisje z transportu i budynków. Tymczasem dziś wszystko wskazuje na to, że jeśli nawet ten kryzys uda się ugasić, lada chwila wybuchnie następny. Notowania gabinetu Olafa Scholza i tworzących go ugrupowań są na historycznie niskich poziomach. Rośnie za to poparcie dla partii protestu: narodowo-konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec i socjal-narodowej inicjatywy Sahry Wagenknecht. Według styczniowego sondażu pracowni INSA mogą one liczyć wspólnie na niemal jedną trzecią głosów. Mniej uzyskały w tym samym badaniu trzy ugrupowania koalicyjne: SPD, Zieloni i liberalna FDP, której poparcie oscyluje już na granicy progu wyborczego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.