Bez pośpiechu w zielonym wyścigu
Rząd na razie nie chce być w unijnej awangardzie polityki klimatycznej. Sygnalizowany przez wiceminister Urszulę Zielińską cel redukcji emisji – 90 proc. do 2040 r. – oznaczałby m.in. pogrzebanie harmonogramu wygaszania kopalń zapisanego w umowie społecznej z górnikami. To także groźba rosnących kosztów zapóźnień w energetyce. Jeśli potwierdzą się prognozy London Stock Exchange Group, nowy unijny cel mógłby oznaczać, że za 40 proc. dzisiejszych emisji spółki energetyczne zapłacą za kilkanaście lat dwa razy więcej niż dziś. KE przedstawi propozycję w sprawie pośredniego celu na drodze do neutralności klimatycznej za niecałe trzy tygodnie. Szkopuł w tym, że na stole nie ma pomysłów innych niż 90 proc. © ℗ A2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.