Firmy chcą być bardziej zielone
Zamieszanie z cenami prądu może mieć pozytywny skutek – przedsiębiorcy myślą o niezależności energetycznej opartej na odnawialnych źródłach energii
Zmiany klimatu i czysta energia zawitały na dobre do debaty publicznej, zwłaszcza po podpisaniu w grudniu pakietu katowickiego – przepisów wykonawczych do globalnego porozumienia klimatycznego z Paryża z 2015 r. Podczas rozpoczynającego się dziś Forum Ekonomicznego w Davos o tych tematach mówić będą niedawni goście katowickiego szczytu klimatycznego COP24: szef ONZ Antonio Guterres, brytyjski biolog David Attenborough, 16-letnia szwedzka aktywistka klimatyczna Greta Thunberg, szefowa Greenpeace Jennifer Morgan, a także Søren Skou, prezes morskiego giganta Mærsk, który podczas COP24 ogłosił, że jego firma do 2050 r. stanie się zeroemisyjna.
W maju odbędzie się 74. sesja Międzynarodowej Organizacji Morskiej w Londynie. Ma ona skonkretyzować działania, które branża przewozów morskich powinna podjąć w celu dekarbonizacji sektora do 2050 r., a także ustalić, co można zrobić w krótkim terminie. Dyskusja koncentruje się m.in. na ograniczeniach prędkości statków handlowych. Za takim rozwiązaniem lobbują Japonia i Unia Europejska. W Wielkiej Brytanii już teraz działa komisja mająca ustalić, jak zapewnić zeroemisyjność brytyjskiej floty do roku 2050. Norwegia z kolei buduje pierwszy elektryczny kontenerowiec.
Ze śladem węglowym walczy też m.in. kosmetyczny gigant – L’Oreal. W Polsce klimatyczne zobowiązania spółki realizowane są przez L’Oréal Warsaw Plant oraz L’Oréal Polska. W latach 2005–2017 ta pierwsza zredukowała emisję dwutlenku węgla o 37 proc., podczas gdy produkcja wzrosła 2,5-krotnie. Centrum Dystrybucyjne L’Oréal w Polsce zmniejszyło emisję o 82 proc. Od 2001 r. firma nie oddaje odpadów na wysypiska, tylko poddaje je recyklingowi. Zadecydowała również o zmniejszeniu emisji CO2 z transportu o 20 proc. w odniesieniu do roku bazowego 2011. Spółka zapowiedziała neutralność węglową swoich placówek produkcyjnych, badawczych i administracyjnych do 2025 r. (przyjmując za rok bazowy 2016).
Rozumienie konieczności redukcji emisji dwutlenku węgla, a co za tym idzie, rozwoju energetyki odnawialnej (OZE) wydaje się cieszyć coraz większym zrozumieniem przedsiębiorców.
– W strategii KGHM na lata 2019–2023 założyliśmy, że 50 proc. naszego zapotrzebowania na energię elektryczną zapewnią nam źródła własne i OZE. Będziemy nad tym pracować przez najbliższe lata. Cel chcemy osiągnąć do końca 2030 r. Skupiamy się na bezpieczeństwie dostaw energii, efektywności oraz ekologii – mówi nam Lidia Marcinkowska, dyrektor departamentu komunikacji w Polskiej Miedzi. To właśnie ta firma jest największym konsumentem energii elektrycznej w Polsce.
– Przemysł jako pierwszy odczuł gwałtowny wzrost hurtowych cen energii w efekcie zwyżki na rynku węgla i uprawnień do emisji CO2. Dlatego szuka alternatyw. Niektóre firmy chcą samodzielnie budować farmy wiatrowe i słoneczne, inne – kupować zieloną energię w kontraktach długoterminowych. W obu przypadkach mogą liczyć na to, że energia z wiatru w sposób trwały, a nie tylko interwencyjny wpłynie na zmniejszenie ich rachunków za prąd – tłumaczy Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).
W listopadzie ubiegłego roku okazało się, że wiatraki, które dopiero będą budowane, są w stanie zaoferować na aukcjach (system wsparcia państwa dla poszczególnych źródeł energii) niższe ceny za megawatogodzinę niż energetyka konwencjonalna. Pierwsi zaproponowali ok. 200 zł/MWh, drudzy ok. 300 zł/MWh. I choć tzw. ustawa prądowa zamrażająca na ten rok rachunki za energię elektryczną wprowadza sporo niepewności i cały czas brakuje przepisów wykonawczych do niej, to zainteresowanie firm OZE wcale nie słabnie.
– Dążymy do uzyskania 100 proc. wykorzystania energii odnawialnej w naszych działaniach i u bezpośrednich dostawców – mówi Mariusz Podgórski, kierownik ds. energii i klimatu IKEA Retail Polska. – W Polsce już dzisiaj ślad węglowy IKEA jest całkowicie neutralizowany. Turbiny wiatrowe będące naszą własnością produkują więcej energii elektrycznej niż zużywamy w Polsce na potrzeby własne – dodaje.
Do końca 2018 r. kraje Wspólnoty musiały przesłać do Brukseli projekty swoich zintegrowanych planów energetyczno-klimatycznych, które muszą być zgodne nie tylko z wytycznymi UE, ale też z porozumieniem paryskim czy pakietem katowickim.
Warto przypomnieć, że UE będzie próbowała osiągnąć decyzję co do długoterminowej strategii dekarbonizacji do 2050 r., którą Komisja przedstawiała 28 listopada 2018 r. Głównym forum dyskusji o tym ma być unijny szczyt w rumuńskim Sybinie 9 maja. Z kolei globalne rozmowy o klimacie w tym roku planowane są na wrzesień na szczycie głów państw zwołanym przez sekretarza generalnego ONZ.
Polska również przesłała do Brukseli swój projekt zintegrowanego planu, który do 18 lutego będzie w konsultacjach. Po raz pierwszy przyznajemy w nim wprost, że nie jesteśmy w stanie wypełnić naszych unijnych zobowiązań i produkować w 2020 r. 15 proc. energii z OZE (będzie to poniżej 14 proc.). Z kolei udział OZE w naszej strukturze wytwarzania paliw brutto ma sięgnąć 21 proc. Dokument ten musi zostać przyjęty w finalnym kształcie do końca bieżącego roku. ©℗
Dokumenty kształtujące naszą politykę energetyczno-klimatyczną
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu