Między węglem a słońcem i wiatrem
Tendencja odchodzenia od produkcji energii elektrycznej z paliw kopalnych wydaje się nieodwracalna. Przestawienie gospodarki w całości na odnawialne źródła energii jest jednak długotrwałym i kosztownym procesem. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Jest jednak paliwo, które daje szanse na znaczne zmniejszenie emisyjności gospodarki i może stanowić ważny (a zapewne jedyny możliwy) etap na drodze do gospodarki zeroemisyjnej. To gaz ziemny.
Jeszcze do niedawna gaz ziemny większości kojarzył się w Polsce jedynie z domowym zastosowaniem. O szerszym jego wykorzystaniu w energetyce nie mówiło się wiele. Nieprzypadkowo. Przez dziesięciolecia polska energetyka oparta była na węglu, surowcu dostępnym na miejscu, a krajowe wydobycie gazu zaspokajało ledwie około jednej trzeciej zapotrzebowania, zatem konieczne było sprowadzanie z innych krajów. Największy wolumen importu pochodził z Rosji. Przy braku dywersyfikacji źródeł surowca, istniało ryzyko niestabilności dostaw z jednej strony i braku konkurencji cenowej z drugiej. Produkcja energii z gazu byłaby więc po prostu za droga, zwłaszcza w porównaniu z węglem.
Dziś w Polsce rozważana jest budowa nowych bloków gazowych. Elektrownia Ostrołęka C, planowana pierwotnie przez Energę i Eneę jako blok węglowy, będzie zasilana gazem ziemnym. Decyzja zapadła po przejęciu Energi przez PKN Orlen, który stawia na zero- i niskoemisyjne źródła wytwórcze, a jej słuszność potwierdziły analizy zakończone na początku czerwca. Wówczas też podpisano trójstronne porozumienie, które określa kierunkowe zasady dalszej współpracy przy tym projekcie, w tym m.in. ewentualny udział PKN Orlen w roli wspólnika. Koncern deklaruje swój udział w finansowaniu projektu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.