Dziennik Gazeta Prawana logo

Z czego wynika żółwie tempo polskiej dekarbonizacji?

26 lipca 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Kryzysowy 2020 r. uczynił z OZE najważniejsze źródło energii w Europie. W Polsce szybciej niż zielona energetyka rośnie import prądu

Ciepła zima i COVID-19 to główne przyczyny, dla których ostatnie półrocze przyniosło w całej Europie spadek popytu na energię. Jak pokazał raport brytyjskiego think tanku Ember, kryzys przyspiesza dekarbonizację europejskiej energetyki, a znaczenie węgla i innych paliw kopalnych dla wytwarzania prądu maleje. W skali całej Unii jego produkcja z węgla spadła o 32 proc., a z gazu o 6 proc. Dynamiczny wzrost odnotowały za to OZE, a szczególnie instalacje wiatrowe (11 proc.) i słoneczne (16 proc.). W efekcie, jak zauważono w zeszłotygodniowym raporcie, po raz pierwszy w UE wyprodukowano więcej energii ze źródeł odnawialnych (prawie 40 proc., z czego za ponad połowę odpowiadały energetyka wiatrowa i fotowoltaika), niż z paliw kopalnych (ok. 1/3 miksu). Dzieje się to, mimo że pandemia spowolniła rozbudowę mocy wiatrowych i słonecznych w Europie. – To symboliczny moment dla procesu transformacji sektora energetycznego w Europie – uważa analityk Ember Dave Jones.

Podobną dynamikę – węglowych spadków i ekspansji OZE – można było zaobserwować we wszystkich krajach UE. W liczbach bezwzględnych to w Niemczech dekarbonizacja poszła najdalej – z węgla pozyskano o ponad 30 terawatogodzin prądu mniej niż w pierwszym półroczu zeszłego roku (spadek o 39 proc.). Zazielenianie niemieckiego miksu przyspiesza mimo krytykowanego jako zbyt powolny rządowego planu wygaszania mocy węglowych (ostatnie bloki mają zostać wyłączone w 2038 r.). Głównym czynnikiem pchającym tamtejszą energetykę ku dekarbonizacji są bowiem – jak wskazują eksperci – siły rynkowe, w tym wysokie ceny pozwoleń na emisje, które mogą spowodować, że niemieckie węglówki stracą rentowność na długo przed wyznaczonym politycznie terminem. Jak prognozuje specjalizująca się w energetyce agencja Montel, wielu operatorów rzuci się na pierwszą sposobność uzyskania rekompensaty za dobrowolne wygaszenie działalności na rozpoczynających się za kilka tygodni aukcjach. Niewykluczone jednak, że na wygaszenie elektrowni zdecydują się także ci z nich, którzy nie zdołają wywalczyć rekompensaty. Eksperci wskazują zarazem, że sytuacja na niemieckim rynku może się zmienić w perspektywie kolejnych paru lat, wraz z postępami procesu wygaszania energetyki jądrowej (ostatni reaktor ma zostać wyłączony do końca 2022 r.), która dziś pełni jeszcze w niemieckim miksie pewne funkcje stabilizujące. Wtedy – twierdzą niektórzy – moce oparte na paliwach kopalnych mogą stać się jedynym, obok importu energii, źródłem bilansującym niestabilne OZE.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.