Państwowe straty z węgla
Spółki zyskają na wydzieleniu aktywów węglowych, ale rosnące koszty utrzymywania brudnej energetyki nie znikną. Proces jej wygaszania może ruszyć już od 2025 r.
W piątek projekt restrukturyzacji energetyki, który ma uchronić Polaków przed wzrostami cen prądu, został przekazany do prac rządowych. Wkrótce trafi pod konsultacje społeczne. Opracowany przez MAP plan zakłada powołanie – na bazie dzisiejszej spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna – Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Agencja przejmie od PGE, Enei i Tauronu łącznie 70 bloków węglowych, stanowiących prawie połowę wszystkich mocy energetycznych w Polsce. Elektrownie te zatrudniają ponad 30 tys. pracowników. MAP chce, żeby do nowego podmiotu trafiły też kopalnie węgla brunatnego: Bełchatów i Turów. Zmiany nie dotkną natomiast górnictwa węgla kamiennego. Analitycy spodziewają się, że losy tego segmentu, ze względu na ich wrażliwy charakter i konieczność negocjacji z górnikami, będą rozstrzygnięte osobno. Poza NABE ma pozostać również oparte na węglu ciepłownictwo.
Zdaniem Jacka Sasina wydzielenie aktywów węglowych da koncernom energetycznym oddech i umożliwi pozyskiwanie kapitału na zielone inwestycje. Eksperci zgadzają się, że zdjęcie ze spółek węglowego balastu to dla nich dobra wiadomość. Już pierwsze zapowiedzi w tej sprawie spowodowały pozytywną reakcję giełdy. Indeks WIG-Energia urósł w zeszły poniedziałek o prawie 9 proc., a w przypadku PGE i Enei wzrosty były dwucyfrowe. Według Pawła Czyżaka z Fundacji Instrat ich wycena będzie dalej się poprawiać, zyskają również lepszy dostęp do finansowania inwestycji. Jak zaznacza ekspert, koncerny mają przed sobą długą perspektywę wzrostową również dlatego, że startują ze skrajnie niskiego pułapu. – Dużo gorzej być nie może – kwituje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.