Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Elektromobilność to nie luksus, to infrastruktura krytyczna

Elektromobilność to nie luksus, to infrastruktura krytyczna
fot. Clare Louise Jackson/Shutterstock
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

D onald Tusk ma rację: jesteśmy państwem frontowym. W warunkach trwałego zagrożenia premier słusznie mówi o repolonizacji gospodarki – powiązania i zależności trzeba uważnie przejrzeć. W tych okolicznościach dziwi chłodne podejście do elektromobilności.

Kiedy importujemy surowce energetyczne, pieniądze bezpowrotnie opuszczają naszą gospodarkę. Spalamy je raz i już ich nie ma. Tylko w 2024 r. wydaliśmy na ten cel 138 mld zł. To niemal tyle samo, ile przeznaczamy na obronność. Łącznie, w ciągu ostatniej dekady, według szacunków Forum Energii import paliw pochłonął ponad 1,2 bln zł. To błędne koło można szybko przerwać tylko w jeden sposób: zelektryfikować procesy, w których spalamy surowce, i równolegle pozyskiwać coraz więcej energii elektrycznej z bezemisyjnych źródeł odnawialnych. Najwięcej importowanych surowców zużywa transport drogowy. Na szczęście jest już dojrzała technologia, która zastępuje silniki spalinowe – baterie.

W Polsce elektryki wciąż mogą wydawać się niszą. W I kw. 2025 r. zaledwie co 30. nowy samochód kupowany w Polsce był elektryczny. To nie standard, tylko oznaka zapóźnienia – w skali całej Europy co siódmy nowy samochód to elektryk, tradycyjne samochody spalinowe (bez hybrydy) to już mniejszość wśród nowych rejestracji. Gdy uszeregujemy kraje pod względem udziału elektryków wśród nowo rejestrowanych samochodów, Polskę znajdziemy dopiero na przedostatnim miejscu. Wyprzedzają nas nawet kraje uboższe, np. Rumunia czy Bułgaria.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.