Zielone certyfikaty już działają, mechanizm stałych cen warto rozważyć
Już 40 tysięcy tzw. zielonych certyfikatów wydał prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Potwierdzają one pochodzenie energii elektrycznej wytworzonej w jej odnawialnym źródle.
Jubileuszowy certyfikat został przyznany w połowie grudnia, a pojawiły się one na rynku jesienią 2005 roku i stanowią od tego czasu jeden z elementów wsparcia państwa dla odnawialnych źródeł energii (OZE).
- Przedsiębiorcy wytwarzający energię elektryczną z odnawialnych źródeł energii mogą korzystać ze świadectw pochodzenia, które potwierdzają wytworzenie energii elektrycznej w źródle odnawialnym. Świadectwa te wydawane są przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) i w postaci praw majątkowych z nich wynikających mogą być zbywane przez ich posiadaczy na Towarowej Giełdzie Energii (TGE), stanowiąc dodatkowe źródło przychodu dla podmiotów produkujących energię przyjazną środowisku. To dość popularny system zachęt dla producentów zielonej energii, spotykany także na świecie - tłumaczy dr Aldona Rzetkowska z Wydziału Ochrony Środowiska Uniwersytetu Stanowego w Houston.
Prezes URE, oprócz certyfikatów zielonych, wydaje także świadectwa fioletowe, które potwierdzają produkcję energii w wysokosprawnej kogeneracji. Według ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych fioletowe certyfikaty mogą otrzymać firmy łączące produkcję energii cieplnej z produkcją energii elektrycznej w elektrowni "opalanej metanem uwalnianym i ujmowanym przy dołowych robotach górniczych w czynnych, likwidowanych lub zlikwidowanych kopalniach węgla kamiennego lub gazem uzyskiwanym z przetwarzania biomasy". Także tymi świadectwami można handlować na Towarowej Giełdzie Energii. Będzie to możliwość dodatkowego zarobku dla firm, które wytwarzają zieloną energię w kogeneracji. Cena tych certyfikatów wynosi 59,16 zł za MW (jest to 30 proc. średniej ceny energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym).
Inny system wspierania OZE stosowany przez państwa to mechanizm stałych cen (feed-in-tariff), który jest z powodzeniem stosowany od początku lat 90. w wielu krajach Unii Europejskiej. W sumie w 2009 r. aż 63 państwa wprowadziły ten system do swojego prawodawstwa w zakresie wspierania rozwoju odnawialnych źródeł energii, większość z nich wzorowała się na ustawie niemieckiej o odnawialnych źródłach energii z 2000 roku. Mechanizm stałych cen opiera się na następujących założeniach: jest to gwarancja dostępu do sieci dla producentów energii odnawialnej oraz odbioru energii elektrycznej z odnawialnego źródła przez przedsiębiorstwo sieciowe po stałej cenie, która jest obliczana na podstawie kosztów produkcji energii elektrycznej w podziale na różne technologie z uwzględnieniem racjonalnej stopy zwrotu z danej inwestycji oraz przy założeniu efektywnej i wydanej utylizacji danej instalacji (np. odnawialne źródła energii powinny być wykorzystywane tam, gdzie są ku temu najlepsze warunki geograficzne - nasłonecznienie), przez ustalony w umowie odbioru czas umożliwiający amortyzację inwestycji (zazwyczaj 15 - 25 lat). Stała cena odbioru powinna być co roku zmniejszana dla nowych inwestorów, co uwzględnia postęp technologiczny, a więc redukcję kosztów produkcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, oraz niejako wymusza na inwestorach sięganie po coraz to efektywniejsze i wydajniejsze technologie.
Co ciekawe, system stałych cen nie jest uważany za subwencję państwową, co potwierdził Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Uznano w tym przypadku, że zarówno w sposób bezpośredni, jak i niebezpośredni nie dochodzi do transferu środków państwowych. Jednocześnie Trybunał dodał, że choć reguły funkcjonowania mechanizmu stałych cen mogą, przynajmniej potencjalnie, prowadzić do zakłóceń na rynku wewnętrznym UE, cel, jakim jest ochrona środowiska, jest nadrzędny wobec innych celów UE.
Eksperci uważają, że możliwe jest wprowadzenie w Polsce mechanizmu stałych cen, gdyż wyzwala on aktywność inwestycyjną nie tylko małych i średnich czy też dużych przedsiębiorców, ale i indywidualnych osób, co prowadzi skutecznie do decentralizacji systemu produkcji energii.
- Jednak jego ewentualne wdrożenie powinna jednak poprzedzić dogłębna dyskusja dotycząca założeń i okresu przejściowego dla inwestorów, którym system prawny powinien gwarantować bezpieczeństwo inwestycyjne - twierdzi Karolina Jankowska, ekspert Environmental Policy Research Centre (Freie Universität w Berlinie).
KRZYSZTOF OLSZEWSKI
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu