Kijow zablokowal gaz od E.ON-u
Nie ma szans, aby jeszcze w tym roku do Polski dotarły dodatkowe ilości gazu dostarczanego w ramach krótkoterminowego kontraktu z E.ON Ruhrgas.
Niemieckiemu koncernowi nie udało się przekonać Kijowa do przesłania ukraińskimi gazociągami surowca zamówionego przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo - dowiedział się "DGP". Jak wyjaśnia Michał Szubski, prezes PGNiG, ponieważ kontrakt z E.ON na dostawy gazu nie mógł zostać zrealizowany, umowa z 29 października wygasła.
Niemcy do końca 2011 roku chcieli nam odsprzedać w sumie 300 mln m sześc. gazu z puli, którą w Rosji zakontraktowali do sprzedaży na Węgrzech. Aby paliwo dostarczyć do Polski, musieliby skorzystać z ukraińskiej sieci.
Dotychczasowe rozmowy z Ukrainą kończyły się z takim samym skutkiem: Kijów stanowczo odmawiał. W ten sposób E.ON nie zrealizował już czterech kontraktów z PGNiG. Umowę po raz pierwszy parafowano w październiku 2009 roku. W maju tego roku zarząd PGNiG ją odnowił. Dostawy gazu nie ruszyły. Podpisany został więc następny aneks, a pod koniec września kolejny. Gaz pozostał na papierze.
PGNiG jednak się nie poddaje i zamierza podpisać z E.ON nową umowę na dostawy w I kwartale 2011 r. Uważa, że mogłyby się one przydać, gdyby zima była szczególnie ostra. - Chcielibyśmy dokontraktować pewne ilości gazu z Ukrainy - przyznaje Michał Szubski.
Prezes PGNiG nie chce zdradzić, o jakie ilości gazu chodzi. Nie chce także oceniać szans niemieckich negocjatorów, którzy będą się starali przekonać Ukraińców do zgody na tranzyt.
Analitycy nie mają wątpliwości, że i tym razem kontrakt nie będzie zrealizowany. Według nich Niemcy i Polacy dobrze sobie z tego zdają sprawę. - Odbywa się tu jakaś dziwna gra pozorów. Warszawa i Berlin wiedzą, że faktycznie to Rosja ma kontrolę nad siecią przesyłową Ukrainy. A Kreml nie wpuści do Polski alternatywnych wobec Gazpromu dostawców - zaznacza jeden z ekspertów rynku gazu. Wygląda na to, że polsko-niemieckie porozumienia to forma nacisku na Rosjan.
Michał Szubski podkreśla, że podpisuje umowę z E.ON, bo zależy mu na alternatywnych dostawcach. - Cały czas badamy, kto i skąd może dostarczać nam gaz - przekonuje.
Wczoraj PGNiG zaprezentowało wyniki finansowe za III kwartał. Sławomir Hinc, wiceprezes spółki, zapewnia, że PGNiG kryzys ma już za sobą. - To był kolejny kwartał wzrostu. O ile nie wystąpią niespodziewane negatywne sytuacje, to w tym roku wrócimy do poziomu sprzedaży sprzed spowolnienia gospodarczego - mówi Hinc.
Spółka w III kwartale 2010 r. wypracowała przychody o 13 proc. wyższe niż przed rokiem. Wzrost ten związany był w głównej mierze ze zwiększonym krajowym zużyciem surowca przy wyższej o blisko 5 proc. taryfie.
@RY1@i02/2010/220/i02.2010.220.000.013b.001.jpg@RY2@
Większe przychody PGNiG
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu