Enea Operator: 30 mln zł rocznie za użytkowanie gruntu pod liniami
W nowelizacji nie ma jasno określonego zakresu kwalifikacji gruntów, na których zlokalizowane są linie. Kwalifikacja ta jest dla nas bardzo istotna, bo obecnie Lasy Państwowe najchętniej naliczyłyby nam maksymalny wymiar podatku - taki jak za prowadzenie działalności gospodarczej. W mojej ocenie także zmiany w ustawie o korytarzach przesyłowych powinny być szersze. Dzisiaj np. zdobywanie pozwoleń na budowę od podstaw linii 110-kilowoltowych potrzeba aż 240 dni. I to pod warunkiem, że wszystkie zgody będą wydawane w terminie. Czy po nowelizacjach będzie szybciej, zobaczymy.
Liczyliśmy wstępnie, że może to być około 30 mln zł za rok na terenie funkcjonowania spółki. To spory koszt. Nie zahamuje on jednak inwestycji, bo one są dla nas priorytetem. Będziemy musieli jednak szukać oszczędności, aby zrównoważyć budżet. Potrzebujemy ogromnych sum na inwestycje i odtwarzanie majątku, na podatki za wspomnianą służebność i na rozwój. Na inwestycje przeznaczamy ok. 600 mln zł rocznie. Dużym problemem będzie dla nas realizacja zadań związanych z przyłączaniem farm wiatrowych. W latach 2011 - 2015 nasze wszystkie inwestycje sieciowe mogą sięgać 1,3 mld zł rocznie.
Awarie zdarzają się wszędzie. Polska jako jedna z niewielu w Europie uniknęła blekautu, czyli całkowitego odcięcia. Oczywiście nie jest to żadne pocieszenie, ale pokazuje jednak, że jest to problem generalnie wszystkich przedsiębiorstw energetycznych. Podczas ostatniej awarii na Śląsku prądu nie było w kilku powiatach, które znajdowały się w obszarze szczególnych warunków pogodowych. Koledzy z Enionu pokazali mi zdjęcia oblodzonych linii przesyłowych na tym terenie. Żadne nie wytrzymałyby takiego obciążenia. Na całym świecie trudno jest wygrać z żywiołem.
Nie, doskonale zdajemy sobie sprawę z naszych niedoskonałości. Są zaległości w tempie modernizacji linii przesyłowych i w ogóle infrastruktury przesyłowej. To jednak problem bardziej złożony. Ostatnio "DGP" pisał o problemach z Lasami Państwowymi, a to dopiero czubek góry lodowej. Podobne problemy mamy właściwie wszędzie, gdzie przebiegają linie, ze strony zarówno osób fizycznych, jak i instytucji. Aby usunąć awarię lub chociażby obciąć gałęzie, które zostały połamane w czasie burzy i opadają na linie, musimy się do nich jakoś dostać. Niewiele osób to rozumie.
@RY1@i02/2010/109/i02.2010.109.000.019b.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały Prasowe
Energetycy praktycznie przy każdej awarii mają problem z dotarciem do uszkodzonej linii - mówi Przemysław Zaleski
wiceprezes zarządu Enei Operatora, która dostarcza energię elektryczną do ponad 2,2 mln klientów na północy Polski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu