Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojskowi i nafciarze grają raportami o wydobyciu ropy

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Pentagon przypieczętował swój sukces. Kilka dni po zgodzie prezydenta na wiercenia w przybrzeżnych szelfach, armia opublikowała raport, w którym ostrzega, że za pięć lat czeka nas energetyczny kryzys.

Gdy świat wychodzi z recesji, popyt na ropę rośnie. W efekcie nadwyżka produkcji może zniknąć w ciągu dwóch lat, a cena tego surowca wkrótce przekroczy barierę 100 dol. - takie wnioski płyną z raportu Dowództwa Połączonych Sił Zbrojnych USA.

Wojskowi przestrzegają, że do 2015 r. zła sytuacja na rynku ropy może wywołać serię kryzysów politycznych i gospodarczych podobnych do kryzysu paliwowego z lat 70. Publikacja pojawiła się niedługo po ogłoszeniu przez Baracka Obamę planów wydobycia ropy u wybrzeży Ameryki Północnej.

"Do 2012 r. nadwyżka ropy naftowej może całkowicie zniknąć, a już w 2015 r. spadek wydobycia może sięgnąć blisko 10 milionów baryłek dziennie" - piszą analitycy armii USA. Ich zdaniem wywoła to reakcję łańcuchową: perspektywy wzrostu gospodarczego - zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się - znikną, a w wielu krajach dojdzie do napięć. W tych, które już dziś uchodzą za niestabilne, może zapanować chaos. Kłopoty czekają zwłaszcza azjatyckie kolosy - Chiny i Indie - które już dziś mają deficyt energetyczny.

Publikowane w ostatnich miesiącach prognozy innych ośrodków, np. z Europy i Bliskiego Wschodu, są znacznie bardziej optymistyczne. Eksperci z branży naftowej przyznają, że rozbieżności - zwłaszcza dotyczące wielkości zasobów ropy i popytu na nie - są olbrzymie. Co więcej, niektórzy spekulują, że nie przypadkiem prognoza Pentagonu jest tak posępna i zbiega się w czasie z decyzją Białego Domu o udostępnieniu złoży u wybrzeży Ameryki Północnej dla nowych wierceń. Podkreśla się, że armia USA jest największym na świecie pojedynczym odbiorcą ropy naftowej. Codziennie zużywa 300 tys. baryłek. Co roku jej rachunki za energię sięgają 20 mld dol., z czego ponad 80 proc. jest wydawane na ropę.

Raport USA może być kolejnym przypadkiem oceny sytuacji na rynku ropy z myślą o bieżących interesach. - Szczyt wydobycia ropy naftowej mamy już za sobą. Czas przywyknąć do innego stylu życia - mówił jeszcze przed wstąpieniem na tron obecny król Arabii Saudyjskiej Abdullah. Kilka lat później prezes saudyjskiego giganta naftowego Aramco zapewniał, że na szczyt wydobycia będzie jeszcze trzeba czekać wiele lat, a zasobów ropy na świecie nie zabraknie przez co najmniej najbliższe sto lat.

Rozbieżność zrozumiała, jeśli wziąć pod uwagę, że Abdullah po wstąpieniu na tron energicznie zabrał się za poszukiwanie innych niż ropa źródeł utrzymania kraju i ukrócił kosztowne ekstrawagancje licznej rodziny królewskiej. Z kolei francuski gigant naftowy, firma Total, ogłaszając dwa lata temu swój zamiar skoncentrowania się na działalności w sektorze energetyki nuklearnej, uzasadnił swoją decyzję ekspertyzą potwierdzającą, że szczyt ropy nastąpi w 2020 r., a potem branża będzie się wyłącznie kurczyć.

- Rozbieżności w raportach to wynik braku standardów, braku wiarygodnych baz danych i chęci ukrycia realnych zasobów przez niektóre rządy - tłumaczy nam Valerie Marcel, ekspert od rynku ropy z instytutu Chatham House. Jej zdaniem wiele zależy też od interpretacji - finansista jest bardziej skłonny do przeceniania perspektyw branży, geolog z kolei, biorąc pod uwagę dostępne w danej chwili technologie wydobycia, zaniży ilość prognozowanego wydobycia. Właściwie każdy raport na temat ropy może być zmanipulowany - podsumowuje Marcel.

@RY1@i02/2010/074/i02.2010.074.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

Do 2012 r. nadwyżka ropy zniknie - przewidują wojskowi

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.