Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski koncern jest dyskryminowany

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W połowie marca był pan z wizytą na Litwie. Chodziło o rozwiązanie problemów logistycznych Orlen Lietuva, litewskiej spółki PKN Orlen. Czy zgadza się pan, że ta misja zakończyła się fiaskiem?

Przedstawiliśmy konkretne postulaty związane z logistyką paliwową, które chcielibyśmy zrealizować. Jednak bez przychylności i zaangażowania rządu litewskiego będzie to bardzo trudne. Krótko mówiąc, odnosimy wrażenie, że Orlen Lietuva jest sabotowany ze strony różnych środowisk. W naszej ocenie sytuacja ekonomiczna rafinerii jest w tej chwili daleka od zasad rynkowych. Nie domagamy się specjalnego traktowania Orlen Lietuva przez stronę litewską, ale stosowania zasad wolnorynkowych obowiązujących w UE. Niestety ocena ostatnich trzech lat, od momentu zawarcia transakcji zakupu Możejek, pokazuje, że w wielu obszarach polska spółka jest dyskryminowana, co przekłada się na wyniki ekonomiczne.

Wszystko jest teraz w rękach rządu litewskiego. Daliśmy pięć miesięcy na rozwiązanie problemów logistycznych Orlenu. Wskazane ramy czasowe traktujemy bardzo poważnie. Będziemy obserwować, co się wydarzy. To będzie kluczowy okres, w którym sprawdzimy, czy jest jakikolwiek postęp po stronie litewskiej.

Należy przypomnieć, że Orlen z powodu akwizycji Możejek zadłużył się na ponad 3 mld dol. Uzasadnione jest zatem oczekiwanie rentowności inwestycji. Dlatego zależy nam na poprawieniu sytuacji spółki na Litwie, a problemy ciągną się już od 3 lat. Rafineria nie może przecież w nieskończoność przynosić strat.

Analizując perspektywy rozwoju, należy rozważać różne scenariusze. Jednak nie można tego czynić pod presją czasu czy zewnętrznych czynników. Każde rozwiązanie, które przyniesie wymierne korzyści, jest słuszne, ale na ten moment jest za wcześnie, aby podejmować takie rozważania.

To pytanie, które dziś trzeba sobie na nowo postawić. Jakie było kryterium zakupu rafinerii w Możejkach - polityczne czy biznesowe? Podstawowym kryterium przy tak znaczącej inwestycji powinien być zakładany poziom rentowności nowej inwestycji. Po 3 latach mogę ocenić, że przy realizacji transakcji zakupu nie zadbano o zabezpieczenie jej funkcjonowania w przyszłości. Negocjując z rządem litewskim, Orlen powinien był zagwarantować wykonanie konkretnych inwestycji w zakresie logistyki paliwowej. Te kwestie zostały pominięte, nie dochowano należytej staranności. Ryzyko dalszego funkcjonowania rafinerii nie zostało odpowiednio skalkulowane.

Raczej polityczno-biznesowe. Choć to pierwsze kryterium przeważyło o decyzji. Projekt Możejki należy odpolitycznić i postrzegać w kategoriach stricte biznesowych. Zarządy spółek nie są powoływane do kreowania geopolityki - to wyłączna rola rządu.

Nie podzielam takiego poglądu. Po pierwsze brakuje odpowiedniej infrastruktury umożliwiającej transport produktów z Litwy do Polski. Nasz kraj nie posiada rurociągów paliwowych zapewniających połączenie z Litwą. Transport kolejowy lub drogowy byłby nieopłacalny. Po drugie zapotrzebowanie na import reguluje popyt krajowy. A deficyt oleju napędowego w Polsce właśnie został znacząco zniwelowany przez rozbudowę gdańskiej rafinerii Lotosu.

, wiceminister Skarbu Państwa odpowiedzialny za sektor naftowo-gazowy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.