Zniknęło ponad 500 polskich stacji paliw
● Operatorzy niezależnych stacji stracili w zeszłym roku niemal 5 proc. rynku
● Sieci zagraniczne powiększyły się o ponad 7 proc.; zapowiadają dalszą ekspansję
● W ciągu najbliższych trzech lat z rynku zniknie nawet co trzecia stacja prywatna
Udziały polskich stacji benzynowych w rynku gwałtownie spadają. W zeszłym roku sieć Orlenu, Lotosu oraz pozostałych polskich firm paliwowych, w zdecydowanej większości należących do niewielkich firm rodzinnych, skurczyła się o 4 proc. Z rynku wypadło ponad 230 stacji.
Takie zjawisko utrzymuje się już od kilku lat. Jak ustaliliśmy, w sumie od 2005 roku polskie spółki zajmujące się detaliczną sprzedażą paliw straciły ponad 9 proc. udziałów w rynku. Oznacza to, że ubyło im aż 540 stacji. Część z nich została zamknięta, a część zasiliła szeregi konkurencji, m.in. sieci koncernów zachodnich.
Sieci paliwowe zagranicznych firm od kilku lat są motorem napędowym naszego rynku. Jeszcze pięć lat temu liczyły one w sumie 939 stacji benzynowych. Dziś jest ich już 1312. Tylko w ciągu minionego roku światowym koncernom przybyło 89 stacji. Oznacza to wzrost o ponad 7 proc. - wynika z najnowszego raportu opracowanego przez Polską Organizację Przemysłu i Handlu Naftowego.
W tym okresie najwięksi gracze krajowi - Orlen i Lotos - stracili w sumie 84 stacje. Niemal dwa razy tyle wypadło z rynku operatorów niezależnych. Prywatni właściciele pojedynczych stacji i niewielkich sieci stracili w tym czasie prawie 5 proc. rynku.
Zdaniem Krzysztofa Romaniuka, dyrektora ds. analiz rynku w POPiHN, główną przyczyną ubywania stacji z sieci rodzimych koncernów (Orlen w minionym roku stracił ich 56, Lotos - 28) były celowe działania tych firm, zmierzające do tzw. optymalizacji.
- Spadek liczby stacji w naszej sieci był zaplanowany i zapowiadany. Pozbywamy się obiektów nierentownych, w mało atrakcyjnych lokalizacjach - wyjaśnia Beata Karpińska z PKN Orlen.
W przypadku operatorów niezależnych powody ubywania stacji są odmienne. Tracą one rynek, bo nie wytrzymują konkurencji cenowej z gigantami.
Analitycy twierdzą też, że wielu klientów straciło zaufanie do stacji działających pod nieznanym logo (tzw. stacje no name). Powód? Wystarczy spojrzeć na ostatnie wyniki kontroli jakości paliw. Z danych inspekcji handlowej wynika, że w zdecydowanej większości benzyny i olej napędowy niespełniające norm sprzedają placówki no name.
W efekcie sprzedaż na nich spada, a koszty rosną. Jak tłumaczy Krzysztof Romaniuk, wiele stacji wymaga inwestycji związanych z technicznym przystosowaniem do wymogów ochrony środowiska. Wszystkie stacje w Polsce mają na to czas do końca 2012 r. Za trzy lata placówki, które nie będą do tego przygotowane, stracą koncesje.
Tymczasem koszty modernizacji mogą być gigantyczne. W wielu przypadkach wydać na nie trzeba nawet kilkaset tysięcy złotych. Problem polega na tym, że operatorzy nie mają pieniędzy, a banki nie chcą dawać im pożyczek.
Eksperci szacują, że do 2013 roku zniknie nawet około 1 tys. prywatnych stacji. To blisko 1/3 placówek należących do niezależnych operatorów.
Na razie jednak polskie firmy paliwowe to wciąż lwia część rodzimego rynku (około 48 proc.). Dla porównania, koncerny zagraniczne to niespełna 1/5. Ich udziały jednak konsekwentnie rosną. Budują one nie tylko stacje własne, ale rozbudowują tzw. sieć partnerską. Do współpracy na zasadzie franczyzy zapraszają najlepsze, najbardziej efektywne obiekty należące do operatorów prywatnych.
- To obecnie najkorzystniejsze rozwiązanie. Zasób dobrych lokalizacji pod stacje własne jest już mocno ograniczony, koncerny muszą więc iść na współpracę z istniejącymi stacjami niezależnymi - mówi Andrzej Krawczyk, partner zarządzający Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych - ARSS.
Według niego franczyza jest też znacznie tańszym rozwiązaniem dla koncernów.
- Wybudowanie od podstaw stacji premium to koszt 3-4 mln zł. Uruchomienie stacji we franczyzie to wydatek rzędu 300 tys. zł - mówi.
Z takiej polityki słynie m.in. BP. Koncern uruchomił najwięcej stacji franczyzowych w Polsce - aż 21. W tym czasie przybyły firmie zaledwie trzy stacje własne. Z danych ARSS wynika jednak, że pod względem rozwoju franczyzy w ubiegłym roku tylko w niewielkim stopniu BP ustępują polskie koncerny.
- Liczba stacji franczyzowych Lotosu przekroczyła w minionym roku już liczbę naszych stacji patronackich - mówi Krzysztof Kopeć z biura prasowego gdańskiej spółki.
@RY1@i02/2010/021/i02.2010.021.166.002b.001.jpg@RY2@
Stacje paliw - polskie marki tracą rynek
Michał Duszczyk
michal.duszczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu